niedziela, 20 grudnia 2015

''Przepraszam za złamanie Ci serca''

Gdybym tylko wiedział to, co wiem dziś


''Przepraszam za złamanie Ci serca''

Zrobiłabym wszystko, aby dostać choć jedną szansę
Byś spojrzał mi prosto w oczy, a ja spojrzałabym w oczy Twe


-Nienawidzę Cię-krzyknąłeś rozbijając wazę tuż nad moją głową
-O co Ci znów do cholery chodzi?
-O co? O tego dupka z planu, czyżbyś miała z nim romans?!-wrzasnąłeś
-Oszalałaś? Maxi, Feliepe to mój kolega z którym gram główną rolę w filmie.-próbowałam załagodzić sytuację
-Łżesz suko!
W tym momencie sam wymierzyłeś mi sprawiedliwość. Jednym gestem skreśliłeś cała naszą przyszłość...
-Na...naty..ja...ja.. bardzo przepraszam...to nie powinno się zdarzyć-znów wrócił dawny Maxi
Szkoda tylko, że tak późno zdałeś sobie z tego sprawę...
-Zostaw mnie!-warknęłam odrzucając twoja dłoń
-Naty, kochanie. Zapomnijmy o tym
-To już koniec!-po moim policzku spłynęła łza...
Opuściłam nasze mieszkanie w gniewie i z rozmazanym makijażem. Nie obchodziło mnie jak wyglądam, czy zobaczą mnie w takim stanie moi fani...bolało mnie to, że miłość mojego życia potrafi być wobec mnie tak okrutna. Zdaje się, że nic o tobie nie wiedziałam...Miłość potrafi być ślepa...
-Od dziś zaczynam zupełnie nowe życie! W którym nie ma Maximiliana Ponte. Cała swoją przeszłość zostawiam za sobą!-otarłam ostatnią łzę z mojego policzka


''Chcę być główną bohaterka mojego życia''


*___*

    Teraz mogę pożegnać się z czystym sercem. Zostawiam dla was epilog mojego opowiadania...ono kompletnie miało się inaczej kończyć według mojej rozpiski rozdziałów...ale skończył się na tę chwile w taki sposób. Myślę, że się wam podoba! :D
 Adiós❤️😍
Panna Martin 

piątek, 11 grudnia 2015

Na zawsze razem! To nigdy się nie zmieni...


Cześć wszystkim!
 

       Dość długo nie pojawiłam się blogu. Strasznie jest mi przykro z tego powodu. Muszę was o czymś poinformować. Niestety przychodzę ze smutnymi wiadomościami. Podjęłam ostateczną decyzję. Odchodzę z bloggera. Jest to moim zdaniem dobra decyzja. Teraz mam coraz mniej czasu dla siebie i dla bloga. Miałam nadzieję, że nigdy nie spotkam się ze swoim odejściem, ale niestety to jest nieuniknione. Wszystko ma swój koniec...może nastąpić to później ewentualnie wcześniej. Nauczyłam się bardzo wiele dzięki pisaniu opowiadań!
       Dzięki zaistnieniu w świecie bloggera poznałam wielu wspaniałych ludzi! Dzięki, którym mogłam wymieniać się doświadczeniami, przemyśleniami czy nawet powiedzieć im prawdę o sobie. Każdego dnia dziękuję za to, że niektórzy z bloggera utrzymują ze mną kontakt do dziś! Takie znajomości są dla mnie ważne. Dzielą nas tysiące kilometrów, ale zawsze znajdzie się sposób, żeby się skontaktować. Dowiedzieć się co u tej osoby słychać. Wspierać w trudnych sytuacjach!
      Ale teraz każdy z nas wrócił do realnego życia. Szkoła się stała...Mam coraz mniej czasu dla siebie. Teraz ważna jest dla mnie szkoła, nauka, plan na dalsze życie. Chodź nie zamierzam tracić kontaktu z ludźmi poznanymi na blogu!
      Moja notka jest bez składu i ładu, ale tego co nauczyłam się na blogu zawsze pozostanie w moim sercu. Do końca życia nie zapomnę tego co nas połączyło! Zawdzięczam to wszystko ''Violetta''. Serial oparty na przyjaźni i miłości! Miło było poznać tak wielu wspaniałych ludzi!
Dziękuję z całego serca za spędzenie trzech lat na blogu! <3
Na zawsze 
Panna Martin 


''Daleko od innych, bliżej siebie nawzajem''


piątek, 21 sierpnia 2015

009 ''Zostanę''

Ktoś, kto wie, kiedy jesteś zagubiony i przestraszony 
Tam przez wzloty i upadki
Ktoś, na którego możesz liczyć, ktoś kto się troszczy
Za Tobą, gdziekolwiek pójdziesz



I kiedy nadzieja upada 
Rozbijając się na ziemi
Będziesz, będziesz czuł się zupełnie sam




     -Natalia, musimy porozmawiać-stanęłam przy oknie
-Ludmilla, coś się stało?-słychać było w jej głosie...Zmartwienie? Strach? Litość?
Sama nie wiem...Nie potrafię tego odróżnić. Nie chcę litości ani też współczucia. Znam Verdas'ów od małego i jednego jestem pewna. Natalia jest moją przyjaciółką i musi wiedzieć dlaczego się tak zachowuję. Od teraz musimy wiedzieć o sobie wszystko. Dzięki temu nasza przyjaźń będzie mocniejsza i trwalsza. Nie chcę ukrywać prawdy przed jedyną osobą którą kocham. Przecież jest dla mnie jak siostra, której nie miałam...
-Lu, powiedz coś wreszcie-brunetka podniosła głos
Czyli jednak znaczę coś dla niej. To miłe. Jedynie ona okazuje mi miłość, której przez całe życie mi brakowało. 
-Natalia, musisz coś wiedzieć. Ja nie jestem taka jak myślisz-zaczęłam-jestem zupełnie kimś innym.
-Wiem to-oznajmiła-Wiem, że nie jesteś zła. To ludzie i otoczenie Cię taką wykreowało. Naprawdę jesteś krucha w środku. Głupie słowo, gest i rozpadasz się od środka...-zatrzymała na moment oddech-To cię niszczy. Wypala. Tracisz nadzieję na lepsze jutro, ale spokojnie. Jestem z Tobą! I to jest najważniejsze! Każdego ranka wstajesz z łóżka i mierzysz się z tymi samymi demonami, które zeszłej nocy były powodem twojego zmęczenia, ale to właśnie jest odwaga, która pozwala stanąć na nogi i iść dalej.
-Natalia-powiedziałam przez łzy-jesteś jedyną osobą, która coś dla mnie znaczy w tym popapranym świecie.
-Dopóki jesteśmy razem-zaczęła
-Widzimy wschód słońca-dokończyłam-Chyba mamy predyspozycję na piosenkę-zaśmiałam się
Natalia usiadła przy fortepianie. Pod ciężarem jej palców wypłynęła przepiękna melodia. Usiadłam obok niej. Jako pierwsza zaczęłam śpiewać pierwszą zwrotkę.
Descubrí
Que soy tan parecida a ti
Y que el sonido de tu voz
Me anima, me emociona

Descubrí
Que se hace mucho mas que dos
Y que si tu estas junto a mi
El miedo me abandona-przyszła kolej na Natalię

Después de todo estamos juntas
Viendo salir el sol
Abro mi corazón a ti
La luz se hace mas fuerte en mi-nasze głosy idealnie zagłuszały ciszę panującą wokół nas
Cuando tu estas
Puedo sentir
Que no estoy sola para seguir
-Dziękuję, że jesteś ze mną-przytuliłam przyjaciółkę
-Pamiętaj, jesteśmy jednością-zaśmiałyśmy się we dwie


Przyjaźń jest jak ślub. Obowiązuje na zawsze,
a nie do pierwszej kłótni!




      Krótkie czarne włosy nadają mi jeszcze bardziej dojrzałości i świadomości życiowej. Zmiana wizerunku dobrze mi zrobiła. Chcę dodać skrzydeł moim fanom. Oni także tego potrzebują. Nikit nie jest perfekcyjny. Każdy z nas ma jakieś wady, które stara się ukryć. Niepotrzebnie! Każdą wadę da się zaakceptować albo zrozumieć. Jestem tego świadoma! Lovatic zaakceptowało moje wszystkie wady. To dzięki nim jestem jeszcze bardziej silniejsza.
Już dziś zrobię sobie nową dziarę. Którą zadedykuję moim fanom. Wytatuuję ją na prawym boku. Tatuaż jest z myślą o mojej rodzinie, która otworzyła przede mną drzwi do lepszego świata.
Mam nadzieję, że zaprezentuję go już w nowym klipie, który tworzę jutro. Jestem podekscytowana! Mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z przemyśleniami reżysera.
-Demi! Demi Lovato-wykrzykuje jakaś dziewczyna-Mogę zrobić z Tobą zdjęcie?-szepcze ciszej
-Jasne-uśmiechnęłam się
Uwielbiam takie momenty! Wtedy czuję, że znaczę coś dla ludzi. Dzięki mojej muzyce pomagam im w smutnych chwilach. To tak jakbym była obok nich i wspierała ich w tych ciężkich chwilach...
Dlatego nigdy nie mogę się poddać! Robię to dla siebie i dla ludzi, których traktuje jak rodzinę!



Dzisiaj jesteś jutro Cię nie ma...




      Lekcje z Gregorio są strasznie męczące. Jest świetnym nauczycielem, ale strasznie dużo wymaga. Ciągle tylko dyscyplina, dyscyplina i dyscyplina. Zastanawiam się jak Hernandez wytrzymuje z nim w roli ojca?! To musi być makabryczne. Nie to, że mi go żal, tylko jestem ciekawska...
-Piętnaście minut przerwy!-wykrzyczał złowrogo nauczyciel
Z impetem opadłam na podłogę opierając tył głowy o zimną ścianę. Upragniony odpoczynek, czuję jakbym tańczyła...wieczność.
-Naty-zaczęła Ludmi-Mam świetny pomysł na dzisiejszy wieczór!-szepnęła uradowana
-Jaki?-moje zaskoczenie dało się wyczuć w zachrypniętym głosie
-Tu niedaleko otworzyli nowy klub...i pomyślałam, że wybierzemy się tam na wieczór. Tylko dla nas.-dodała szybciej
-Nie dość, że gburowaty nauczyciel tańca chce mnie wykończyć-zatopiłam usta w zimnej wodzie-to jeszcze ty chcesz mnie dobić...
-Nie dobić tylko...ros frustrować twoją złą aurę-zaczęła wymachiwać zabawnie rękoma wokół mnie
-Do..dob...dobra. Zgadzam się-szepnęłam uspakajając oddech
-Hernandez-warknęłam-Jak długo można pić wodę? I to w dodatku w naszej obecności? Jak Ci nie wstyd!? Zepsujesz sobie reputację!
-Wyluzuj, Verdas-puścił oczko-bo Ci żyłka pęknie...
Co za debil! Takich trzeba stanowczo tępić!
-Ruszać się niedorajdy-wykrzyczał starszy Hernandez-Nie mam na was całej wieczności!
-A my dla Pana-szepnęłam podnosząc się z zimnej posadzki
-Mówiłaś coś Verdas?
-Ja?-bąknęłam-Nie. Musiał Pan coś źle usłyszeć
-Ruszać się!-wykrzyczał rzucając piłką w odtwarzacz-Comello nadążaj za grupą! Pięć, sześć, siedem...Lewa noga w przód potem dodać prawą i wyskok na proste lekko ugięte nogi. Obrót w prawą stronę złap partnera za rękę ugnij lekko kolana, potrzymajcie się partnera iii końcówka układu-mrukną nauczyciel-Dobrze na dzisiaj starczy. Do widzenia!
Czym prędzej wybiegłam z dużej sali, aby wziąć szybki prysznic i odpocząć trochę od tego całego zgiełku i gadającej Ludmilli...



Jeśli jesteś sobą, to nie masz konkurencji



~~***~~


Cześć minionki! Jak tam przed szkołą? U mnie całkiem nieźle, ale trochę zamieszania z tym wszystkim ;/ Jest spóźniony rozdział, bez większych ekscesów...
Miłego czytania! :)
Pozdrawiam <3
Panna Martin 


poniedziałek, 20 lipca 2015

008 ''Odrzucona''

Po drodze zatrzymałem się w kościele
Upadłem na kolana i udawałem, że się modlę



Wiecie, pastor lubi zimno
Wie, że mam zamiar zostać



     Stałam przed lustrem. Widziałam w nim małą dziewczynkę sprzed kilku lat. Szczęśliwą i roześmianą. Była niska, ale także gruba. Nigdy tego w sobie nie zauważałam. Nie przeszkadzała mi moja puszystość. Koszmar rozpoczął się wtedy, kiedy poszłam pierwszy raz do szkoły. Dzieci dokuczały mi. Obrzucały mnie raniącymi wyzwiskami. Nigdy nie sądziłam, że świat może tak ranić. A dzieci ? Wychowane zostały na bezdusznych osobników ludzkich. Cierpiałam. Płakałam. Błagałam rodziców, aby zabrali mnie z tej szkoły, niestety oni byli głusi na moje błagania. Zaślepieni byli pracą niż swoją córką, która w tak młodym wieku przeżywa załamanie psychiczne.
-Ty, patrz, jakie dziwadło !
-LOL. Nawet kijem bym jej nie dotkną !
-OMG ?! Te coś będzie z nami w klasie ?!
-Kujonka !!
-Nic tylko siedzi i powietrze zatruwa...
-Jak z taką można się zadawać ?! 

Złe wspomnienia wywołują straszny ból. Otarłam pojedynczą łzę na policzku.
-Wspomnienia nigdy nie wrócą-szepnęłam i odeszłam od lustra
Teraz jestem zupełnie inną osobą. Twardą na zewnątrz, a w środku zniszczoną doszczętnie przez bezdusznych małych ludzi. Chodź tego nie okazuję, ale nadal ranią mnie słowa innych osób skierowane w moją stronę. Zmieniłam się. Z miłej, uroczej i przyjaznej dziewczynki, wyrosła piękna, bezduszna i idąca do celu po trupach kobieta. Już nie dam się upokarzać innym. Teraz to ja mam przewagę i to ja rozpoczynam nowy bieg historii. To ja prowadzę tę grę zwaną życiem. Ludmilla Ferro nadchodzi !



Przybierają tak wiele twarzy, pokazują się w najdziwniejszych miejscach,
By ułaskawić nas miłosierdziem w czasie w którym tego potrzebujemy.



      Wstaje każdego dnia rano. Ubieram się, maluje, zabieram swoje rzeczy i wyruszam do szkoły lub do znajomych. Uśmiecham się. Jestem niesamowitą gadułą. Świetnie się bawię. Zgrywam pozory. Tylko czemu ? Każdy widzi moje oczy...Wszyscy dostrzegają to jak zmęczona jestem, jak opadam z sił, jak katuję się przeszłością. Jestem cholerną pozorantką. Nikt nie potrafi do mnie dotrzeć ani mnie zmienić...
-Natalia, zaczekaj podwiozę Cię do Studia-oznajmił León zabierając kluczyki ze stołu
-Nie. Przejdę się
Słuchawki w uczy i ignoruję otaczający mnie świat.  Muzyka...to moje schronienie. To dzięki niej jeszcze normalnie funkcjonuję. Żyję, myślę, słucham, jestem po prostu, oddycham zatrutym powietrzem...
Czasem zastanawiam się jakby to było gdybym zmieniła swoje życie. Porzuciła wstrętną tyrankę Ludmille. Czy nadal utrzymywałabym kontakt z moim bratem ? Tego nie wiem. Boję się tej zmiany. Boję się plotek na mój temat. Boję się zostać zauważona. Po prostu cholernie się boje...
-Hej. Natalia, zaczekaj-krzyknęła rozentuzjazmowana Castillo
-Chciałaś coś ?-burknęłam obojętnie
-Pogadać
-Chyba nie mamy o czym rozmawiać-ucięłam naszą pogawędkę i szłam dalej
-Naty, do cholery ! Co się z tobą dzieje ?
-Nieważne. Nieważne, Violetta.
-Ale Naty !?
-Violu, to tylko i wyłącznie moja sprawa. León niech się w to nie miesza-spuściłam głowę zostawiając w osłupieniu brunetkę
Najgorsze jest to, że jestem tak bardzo wrażliwa. Przejmuję się wszystkim, każdym słowem, każdą kłótnią. Zawsze mówię, że wszystko jest dobrze, a prawdę mówiąc rozpadam się od środka, chodź cicho płaczę to proszę o pomoc. Wszystko biorę do siebie, wszystkim się martwię. Nie mogę wiecznie marzyć, że ten koszmar ustąpi, bo to kiedyś mnie zabije...



Tylko jeden błąd. Tyle wystarczy...



I admit I’m in, and out of my head
Don’t listen to a single word I said
Just hear me out, before you run away
Cause I can’t take this pain
I hate you, don’t leave me
I hate you, don’t leave me
Cause I love when you kiss me
I’m in pieces, you complete me
But I can’t back down. No, I can’t deny
That I’m staying now cause I can’t decide
Confused and scared. I’m terrified of you
Kolejna zwrotka. Kolejne słowa. Kolejne sylaby. Czuję, że powracam do życia. Nabrałam nowych pokładów energii, które chcę przełożyć na moją karierę. Mam nadzieję, że płytę wydam jeszcze w tym roku. Chcę żeby ludzie szli przez życie dzięki moim piosenkom, które będą do nich przemawiać i wspierać w trudnych chwilach. Dzięki nim będą mogli zapomnieć o swoim smutku. Chcę dla moich fanów jak najlepiej...nie chcę, żeby przechodzili przez coś takiego jak ja...Chcę żeby byli szczęśliwi i żyli pełną piersią w tych czasach.
-Demi-oznajmiła z przed pokoju Ash-Poczta do Ciebie
-Już idę-rzuciłam radośnie odrywając się od pisanie piosenki
-Proszę-wręczyła mi kilka kopert
-Poczta od fanów-pisnęłam radośnie wieszając się blondynce na szyję
Czym prędzej pobiegłam do pokoju kładąc się na łóżko i otworzyłam różową zaadresowaną kopertę. 
''Mój anioł
Mój anioł, mój wzór do naśladowania, Demetria Devonne Lovato. Kochana Demi kocham Cię z całego mojego serca i moja miłość do Ciebie nie jest nawet tylko tym na co zasługujesz. KOCHAM CIĘ DEMI. dziękuje dziękuję dziękuję za bycie częścią mojego życia i pozwolenie, by być częścią Twojego. Bycie Lovatic nie jest tylko byciem w fandomie, to styl życia. Nie jestem szczesciarą, że jestem Twoją fanką, jestem błogosławiona, czemu, bo nie mogę prosić o cokolwek więcej, mam Cię w moim życiu i to jest to czego zawsze potrzebowałam. Demetria, bardzo za Tobą tęskniłam! Jestem taka szczęśliwa, że wróciłaś. Nie mogę się doczekać nowych projektów, nie mogę się doczekać nowej muzyki, nie mogę się doczekać tańca do Twojej muzyki! Kocham Cię i bardzo Ci za wszystko dziękuję, będę tu dla Ciebie do końca świata, nie zostawię Cię samej. Ty po prostu.. zmieniłaś moje życie i proszę nie zapominaj o uśmiechu, bo Twój uśmiech jest powodem dlaczego ja się uśmiecham.''
-Brook
Czytając te wszystkie listy od fanów wiem, że jestem dla nich ważna. Jesteśmy rodziną. Lovatic są moją rodziną ! Każdy z nas jest ze sobą spokrewniony przez moją muzykę. To ona ich łączy. To dzięki niej poznaję wspaniałych ludzi, którzy odmieniają moje życie na nowo. Na leczeniu przetrwałam dzięki wsparciu moich fanów i Ashlly. Bez nich byłabym wrakiem człowieka. To oni podarowali mi nowe życie. Cały mój nowy album będzie z myślą o moich fanach, bez których nie przeżyje ani jednego dnia. Jutro zaczynają się zdjęcia na okładkę mojej nowej płyty. Album studyjny nosi nazwę ''DEMI''. Za kilka dni nagrywamy i kręcony teledysk do piosenki promującej tę płytę. Tak bardzo się cieszę, że dostałam drugą szansę od losu. Przysięgam, że teraz jej nie zmarnuje i z całych sił będę pracować, aby być jeszcze lepsza. To wszystko dla Lovatic. 


To jest po prostu niesprawiedliwe,
Ból jest większym problemem niż miłość jest warta
Łapię powietrze
To świetne uczucie, ale wiesz, że boli



~~***~~

Witam ! Jak mijają wam wakacje ? Mi strasznie nudno. Udało mi się napisać rozdział. Musze przyznać, że podoba mi się on bardzo. Jestem z niego zadowolona. Pisałam go przy piosenkach Demi <3
Pozdrawiam ;xx
Panna Martin 




poniedziałek, 13 lipca 2015

Tylko kulka w łeb...


Dzień dobry !

    Może zacznę do dobrych wiadomości. Chciałabym wam bardzo serdecznie podziękować za te 400 wyświetleń pod ostatnim rozdziałem. Jesteście kochani ! ♥

   Zdaję sobie sprawę z tego, że dość długo nie było mnie na bloggerze. Po prostu nie mogłam inaczej...
Kurde, ile razy będę wam pisać, że zawieszam przygodę z blogiem ? Chyba aż zmądrzeję i dorosnę do pewnych spraw...
W sumie to nie odchodzę tak na dobre z bloggera. Na tym blogu będę bardzo rzadko, chyba tylko wtedy kiedy dam radę napisać rozdział, ale częściej możecie mnie spotkać na tym drugim blogu  z os'ami
Zdałam sobie sprawę, że na drugim blogu mam kilka zaległości, które będę musiała nadrobić oczywiście kiedy wrócę z wakacji.
Nie będę się nad sobą użalała, żeby nie było, że chcę współczucia czy czegoś takiego.
Po prostu muszę wziąć się w garść i zamknąć pewien rozdział w moim życiu. Doprowadzić siebie do porządku dziennego.
Zdałam sobie z tego sprawę po rozmowie z Agatą.
Za co Ci bardzo dziękuję kochana ! <3
Nie żegnam się z wami na zawsze, tylko na pewien czas. Mam tylko nadzieję, że będziecie pamiętać, że istniała kiedyś Panna Martin ;xx


Jeszcze tu powrócę !

Panna Martin

czwartek, 4 czerwca 2015

007 ''Efekt domina''

Widzisz, wiem co to prawda
Wiem co to kłamstwa
Wiem że to pierwsze daje wyrwać się z bagna
Wiem, co to szansa bo czuję ją w żaglach
Dobrze wiem, wszystko wraca jak karma




Chyba tak jak każdy nie lubię kłamstw, nie rozumiem ich...


     Buenos Aires. Miasto, które zachwyca wszystkich ! Mój odwyk dobiegł końca. Teraz pora, aby zadbać o siebie i swoja karierę. Mam nadzieję, że moi fani o mnie jeszcze pamiętają. Weszłam do mojego nowego pokoju. Od razu rzuciłam się na łóżko. Byłam zmęczona całą tą podróżą do Argentyny. Jednego jestem pewna. To tu zaczynam nowy rozdział w moim życiu !
Nie miałam już dziś siły na nic. Od razu zasnęłam...
Miami. Plaża. Woda. Słońce. Ja i On. On i ja. Felipe i Demi. Demi i Felipe. Blondyn był moim pierwszym chłopakiem, którego kochałam !
Piękny słoneczny dzień. To dziś odbyła się nasza pierwsza randka, na której oficjalnie zostaliśmy parą. I nasz pierwszy pocałunek, który zapamiętam na długo.
-Demetria Devonne, czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją dziewczyną ?-spytał mnie
Zatkało mnie. Nie potrafiłam wypowiedzieć ani jednego słowa z moich ust. Wpatrywałam się w niego jak w obrazek...
-Demi ? Czy powiedziałem coś co Cię uraziło ?
Dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę, że od kilku minut nic nie mówię tylko patrzę się na niego jakbym miała go zaraz zabić, albo jeszcze gorzej... Biedaczyna miał smutny wyraz twarzy...
-Ja...ja...zgadzam się !-krzyknęłam pełna euforii
On nie mówiąc nic, obciął moją twarz rękoma i przyciągną do swojej. Złożył na moich ustach namiętny pocałunek, który wyrażał nasze wszystkie uczucia do siebie !
-Obiecaj mi tylko, że na nikogo nie spojrzysz tak jak na mnie.
-Obiecuję-wyszeptałam
 Przez pewien okres czasu byliśmy szczęśliwą parą. Później Felipe zaczął się zmieniać w potwora...
Zdradzał, bił, a co najgorsze pił...i to w dużych ilościach...Jednym piwem potrafił upić się do nieprzytomnego...
-Pieprzony dupek !-krzyknęłam
-Szmata!-wrzasną
-No słucham, powiedz co o mnie myślisz, będziesz miał na tyle odwagi !?-zapytałam wyzywającego
-Myślę, że jesteś brzydką, grubą i zapatrzoną w siebie egoistką, która czerpie przyjemność z ranienia innych ! Wykorzystujesz każdego!
Zapanował cisza, można było usłyszeć, jak moja łza uderza o podłogę.
-Twoja kolej!-ponownie krzykną w moją stronę
-Myślę, że jesteś najwspanialszą osobą na świecie...Przynajmniej w moim świecie-wyszeptałam.
Odwróciłam się i odeszłam...Zostawiając swój świat za sobą...
Obudziłam się zalana potem z przyśpieszonym oddechem...Nienawidzę tego dnia...Czternasty luty. Dzień zakochanych osób...dzień pieprzonych egoistów...
Noc jest od niszczenia sobie życia. Analizowania tego co było milion razy... Katowania się przeszłością... I w tym problem, że nie potrafię przestać o tym myśleć...
Ośrodek pomógł mi w wielu rzeczach, z którymi nie potrafiłam się pogodzić... Był moim najlepszym rozwiązaniem w życiu. Do dziś pamiętam słowa mojego opiekuna na pierwszej terapii...
''Pamiętaj Demi, że bez walki, poświęcenia, bólu i cierpienia, zaciśnięcia zębów, potu i łez nie da się wiele osiągnąć...Więc nigdy się nie poddawaj ! Wstawaj z popiołów i walcz o spełnianie marzeń i siebie !''
Dziś, kiedy słyszę te słowa mam ochotę i siłę walczyć o siebie i lepsze jutro ! Te słowa dają mi siłę na dalsze działania ! Dzięki temu czuję, że mogę wszystko !
-Dam radę. Mam silę do walki i potrafię o tym zapomnieć...-wyszeptałam wpatrując się w gwiazdy...zasnęłam...




Nie boję się, że zostanę sama. Boję się tego, że mnie nie można kochać...



    Dziś w Studio odbywa się rozpoczęcie roku szkolnego. Zapewne każdego pierwszoklasistę zjada stres. Pamiętam jak to było ze mną i moimi przyjaciółmi, ale mamy to już za sobą. Ubrany w czarny elegancki garnitur wsiadłem do samochodu i podjechałem pod dom mojej przyjaciółki. Z Fran umówiliśmy się, że będę czekać na nią przed jej domem. Ostatnio stała się dość dziwna... Jest nieobecna, a przede wszystkim małomówna. Strasznie się o nią martwię. Znamy się niemal od dziecka i zawsze może mi ufać. Bardzo chciałbym jej pomóc, ale żeby jej pomóc muszę wiedzieć o co chodzi... Wyszła z domu ze smutnym wyrazem twarzy, ale potem uśmiechnęła się !?... Co to za uśmiech skoro był przesiąknięty smutkiem, bólem... Co dzieje się z tą dziewczyną ?
Jej sukienka w grochy nie opinała jej ciała, tylko pozostawiła dużo luzu. Założę się, że w tą sukienkę spokojnie zmieściłaby się jeszcze jedna osoba postury jej matki.
-Federico, coś nie tak ? Coś się stało, że mi się tak bacznie przyglądasz ?-zapytała zachrypniętym głosem
-Nic, Fran.-oznajmiłem łagodnie-Ta sukienka idealnie na tobie leży.
-Czemu kłamiesz ?
Jej oczy stawały się szkliste...
-Franka, nie kłamię ! Mówię prawdę. Podobasz mi się taka jaka jesteś !
-Wiem, że jestem gruba, ale mógłbyś chociaż udawać, że tego nie widzisz ?! Takie spojrzenia, uwagi bolą bardziej od ciosów zadanych nożem-łkała-Mówiłam mamie, że założę czarne spodnie, ale ona uparła się na sukienkę. W takim stroju widać moje grube nogi, uda i brzuch, a o twarzy to nie wspomnę...Wyglądam jak potężny słoń...
Płakała. Płakała jak małe dziecko, które chce dostać lizaka...
-Francesca, ciiii-przytuliłem włoszkę do mojej klatki piersiowej.
-Zostaw mnie !-wrzasnęła odpychając mnie na bezpieczną odległość-Nie lubię jak mnie ktoś dotyka. Nie lubię swojego ciała. Chcę z niego wyjść i poczuć się piękna !
-Fran, posłuchaj ! Jesteś piękną, zgrabną dziewczyną.
Patrzyła na mnie smutnym wzrokiem. Moje serce płakało na widok roztrzęsionej Włoszki.
-Dziewczyno daj sobie pomóc, proszę-ściszyłem ton głosu
-Nie potrzebuję niczyjej pomocy ! Lepiej będzie jak już sobie pojedziesz-warknęła odwracając się na pięcie kierowała się w stronę swojego domu.
Stałem na podjeździe zdziwiony całą ta sytuacją. Teraz wiem dlaczego Fran jest taka...dziwna. Za wszelką cenę pomogę wyjść jej z takiego stanu.



Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, co ci się trafi.






     -Natalia, przynieś mi wody. Za równo dwie minuty chce ją tu widzieć ! Ma być zimna i niegazowana ! No już ! Rusz się ! Co tak stoisz ?!-w całej auli dało się usłyszeć donośny krzyk Ludmilli
-Ale Lu za chwilę zaczyna się rozpoczęcie i ch...
-Mówiłaś coś ?-zapytała groźnym tonem-Chcę wody ! A ty mi ją dostarczysz !
Posłusznie wykonałam polecenie blondynki. Mozolnym krokiem udałam się w stronę dystrybutora z napojami, który stał w odległym korytarzu tuż przy wyjściu z budynku.
ehhh, już brakuje mi słów... Ferro zawsze musi coś mieć jak nie wodę to głupią czerwoną szminkę... To już powoli staje się męczące. Zerknęłam na zegarek, który usadowiony był na prawym ręku...
-
Cudnie, pięć po dziewiątej...przegapię rozpoczęcie roku...Dzięki Ludmilla !-uśmiechnęłam się sarkastycznie 
-Za co jej dziękujesz ?-odezwał się głos za mną
Powoli odwróciłam się do tyłu, zakładając uśmiech na twarz. Moja twarz wyrażała wstręt do osoby stojącej na przeciwko mnie...
-Hernandez-syknęłam z nienawiścią
-Ooo, widzę, że ucieszył Cię mój widok-uśmiechną się
-Niezmiernie. Po prostu marzyłam, aby Cię spotkać.
-Ojj, Natalicia. Czemu tak chamsko ? Może chodź raz dla odmiany byłabyś dla mnie milsza ?
-Milsza ? Pfff, chyba sobie żartujesz ? Dla Ciebie nie można być miłym-syknęłam
-Ranisz, Naty-udawał zasmuconego
-Mam dla Ciebie dobrą radę !
-Zamieniam się w słuch...
-Przestań robić z siebie idiotę-syknęłam przez zaciśnięte zęby
 -Dla panienki Verdas wszystko-uśmiechną się zalotnie i odszedł
Rzuciłam mu złowrogie spojrzenie i wróciłam do poprzedniej czynności. Woda wypadła z hukiem z automatu. Podniosłam ją z podłogi i powolnym krokiem zaczęłam iść w stronę auli. 






~~***~~


Witam xdd
Jak miną wam tydzień i reszta dnia ? U mnie nawet dobrze. Ciągłe poprawki na lepsze oceny ;//
Ja chcę już wakacje !!! ♥♥
Przybywam do was z rozdziałem...Przepraszam, że tak późno noo, ale nie miałam weny ;c
Mam nadzieje, że wam się podoba ? Wiem, że jest beznadziejny, wybaczcie ;c
Z całego serca dziękuję za wejścia i komentarze pod poprzednim rozdziałem ! Jesteście mega cudowni !! Kochani ! ♥
Już nie zanudzam.
Zapraszam do czytania !
Pozdrawiam ;xx
Panna Martin 




sobota, 9 maja 2015

006 ''Szept''

Jestem pozytywnie nastawiony,
Potem usłyszałem jak mówisz pierdoły,
Trzymaj mnie, bo zaraz dostanę spazmów
Ten rozdział dedykuję dla Ewy Naxi
Mam nadzieję, że Ci się spodoba :D
Raz jeszcze dziękuję za to co napisałaś u siebie na blogu
to dało mi dużo radości i motywacji do dalszego działania.
Dzięki Tobie powstał ten rozdział :3
DZIĘKUJĘ ❤️

Widzisz, oni chcą kupić moją dumę, ale ona nie jest na sprzedaż,
Widzisz, cała moja życzliwość jest brana za słabość


      Noc. Idealna pora na wymyślanie historii, które nigdy się nie wydarzą, analizowaniu swoich błędów z przeszłości...po prostu idealna pora na bycie sobą w pełni szczerym. Dzień czy noc ? Co za różnica... Czasem człowiek potrzebuje chwili samotności...może czasem całą wieczność ? Moje rozmyślenia przerwał sen, który nawiedzał mnie co noc...
Studio ? Czemu śni mi się Studio ? Powoli przechadzałem się dużym, pustym korytarzem placówki.
-Hallo. Jest tu ktoś ?-zawołałem zachrypniętym głosem
Nic. Zero żywej duszy w tym miejscu. Studio nocą jest całkiem strasznie...na dodatek kiedy jest się tu samym... Z auli dochodziły dźwięki nie znanej mi melodii. Podążałem za piosenką, która malowała uśmiech na mojej twarzy. Zająłem miejsce z boku, aby postać grająca tę melodię mnie nie zauważyła. Moim oczom ukazała się burza czarnych loków... Czy to Natalia ? Natalia Verdas ? Zaskoczony uderzyłem nogą w ścianę. Cicho jęknąłem z bólu, na szczęście siostra Leóna nie zauważyła mojej obecności.
-Ufff, było blisko-szepnąłem cicho i ponowiłem swoje dotychczasowe zajęcie
Brunetka biegle ''tańczyła'' swoimi zgrabnymi palcami na klawiszach pianina. Muszę przyznać, że ma dziewczyna ogromny talent. 
Por tu amor yo renaci eres todo para mi
Hace frio y no te tengo y el cielo se ah vuelto gris
Puedo pasar mil años, soñando que vienes a mi
Por que esta vida no es vida sin ti
Te esperare por que al vivir tu me enseñaste
Te seguire por que mi mundo quiero darte
Hasta que vuelvas te esperare
Y hare lo que sea por volverte a ver
Te esperare
Z jej ust wydobył się prześliczny dźwięk. Nigdy nie sądziłem, że Natalia ma taką nietypową barwę głosu. Może dlatego, że całe życie jest przyćmiona blaskiem Ludmilli ? Muszę przyznać, że jest lepsza od samej Ferro, a nawet Violetty. Melodia ustała, a dziewczyna zakończyła piosenkę. Widziałem, że uśmiecha się pod nosem, a potem pojedyncze łzy lądują na klawiszach instrumentu. Miałem ochotę ją mocno przykulić, ale mój sen dobiegł końca. 
Budzik zaczną wydawać z siebie bardzo irytującą melodyjkę. Czyli to tylko sen...ale jaki piękny. Ciekawe, czy León wie o talencie swojej siostry ? Naty grała melodię prosto z serca... Mam nadzieję, że jeszcze usłyszę jej piękny głos...
Nadchodzi nowy dzień. To jest zupełnie nowy dzień. I czuję się świetnie. Czuję się świetnie ! Nadchodzi zupełnie nowy dla mnie dzień. Wstałem z łóżka pełny energii. Wykonałem wszystkie poranne czynności. Szczęśliwy zbiegłem na przygotowane śniadanie. 



Twój uśmiech mnie nauczył
Że za chmurami zawsze będzie słonce.
Zdradzę tobie że bez ciebie nie mogę żyć.


   Promienie słońca wpadły do mojego pokoju przerywając mój sen. Dziś jest ostatni dzień wakacji. Cieszę się na tę myśl, że znów będę grać, śpiewać i tańczyć. Muzyka to coś co kocham. To ona daję mi siłę do dalszego działania. Kocham to !
Zeszłam na dół na śniadanie, które przygotowała Olga.
-Dzień dobry wszystkim !-przywitałam się z domownikami i zajęłam wyznaczone miejsce
Chwile po mnie zeszła Lena. Moja młodsza siostra, która utrudnia mi życie różnymi sposobami.
-Lena ? To jest moja bluzka !-krzyknęłam na siostrę
-Uspokój się Violu! Tylko ją pożyczyłam, przecież Ci jej nie zjem-odgryzła się mała podstępna żmija
W domu udaje córeczkę tatusia, a poza domem jest wredną małpą, której nienawidzę, ale muszę tolerować.
-Dzieci !-wrzasną tata-Nie kłóćcie się przy stole. To źle wpływa na rodzinną atmosferę.
-Viola, przecież Lenka odda Ci tę koszulkę-wtrąciła się mama-To dobre dziecko.
-Dzięki mamo-uśmiechnęła się jaszczurka
-Dobrze...W takim razie dziękuję za śniadanie ! Było pyszne Olgo ! Idę do Leóna. Wrócę późno. Cześć.
Wyszłam z domu jak poparzona. Nienawidzę mojej młodszej siostry...Dostaje wszystko co chce, a na dodatek od przyszłego semestru będzie chodzić do Studia... Nie dość, że w domu zatruwa mi życie to jeszcze w Studio. Skaranie boskie z tą dziewczyną. Będę musiało to jakoś przecierpieć...
-Cześć kochanie-przywitał mnie Verdas
-Hej León.
-Co ty taka smutna ?
-Kłótnia z siostrą...To już chyba rodzinna tradycja-zaśmiałam się
-Też chciałbym pokłócić się z Naty, a potem pogodzić-wyznał brunet
-Ejj, nie martw się !-oznajmiłam-Będziesz miał jeszcze dużo okazji na to. Zobaczysz! Jeszcze będziesz żałował tych kłótni z Naty.
-Dziękuję-przytulił mnie-Chodźmy na spacer !
-Chętnie !
Złapaliśmy się za ręce i powędrowaliśmy spokojnym krokiem w stronę parku.




Każdy dzień niesie kolejną szansę...
Jutro nadchodzi zawsze!
Jutro nadchodzi zawsze!


   Czasem mam wrażenie, że nie pasuję do tego świata. Do tych ludzi. Że komuś przeszkadzam. Czasem jestem kimś innym... że do nich nie dorastam. Trudno określić czy należę do tych dobrych czy złych... Jestem kimś kto w ogóle nie pojmuje logiki większości ludzi na tej kuli ziemskiej. Ktoś spojrzy na mnie i od razu zna moja historię... Nie ! Oni tylko dopisują swoją własną bajkę, nie znając mojej przeszłości. Nie zmienię ludzkości...więc niech oni nie robią ze mnie potwora ! Ludzie wprost uwielbiają nas niszczyć. Zrobią wszystko, abyśmy poczuli się źle, bezwartościowi, samotni. Wystarczy chwila słabości...a oni to wykorzystają, aby nas upokorzyć...
Podniosłam się do pozycji stojącej i zamknęłam drzwi od mojego pokoju. Teraz potrzebuję spokoju, samotności, ciszy... Sięgnęłam na palcach po pudełko znajdujące się nad szafą. Wyciągnęłam z niej idealny przedmiot...Żyletka...Zdaję sobie z tego sprawę, że to nie rozwiąże moich problemów, ale pomoże zamienić ból psychiczny w fizyczny...Tak będzie lepiej !
Ostrą krawędź delikatnie przystawiłam do nadgarstka... Jedno cięcie...Czysta kreska...
Już od razu poczułam ulgę...Tę czynność ponowiłam jeszcze kilka razy. Spojrzałam na swoje nadgarstki. Były posiniaczone, pokrwawione...Wpatrywałam się w krew lecącą strumieniami...
Obraz zaczął mi się zamazywać przez łzy...Płakałam jak dziecko, które zgubiło swoją matkę...
Tylko, że moja...mnie nienawidzi za błędy z przeszłości...
To co zrobiłam dało mi upragnioną ulgę... Już do końca dnia nie wychodziłam z pokoju...Tak było lepiej...dla mnie...


Patrzysz na mnie, znowu zgadnąć chcesz
Co za szybą moich oczu, lęk
Dobrze wiem, co znowu dręczy cię, 
dobrze wiem co znów wykrzyczeć chcesz 



~~***~~

Cześć i czołem !
Co u was ? U mnie dobrze.
Przybywam do was z nowym rozdziałem. Mam nadzieję, że się wam podoba :)
Do zobaczenia :3

Panna Martin 


Chat~!~