niedziela, 20 grudnia 2015

''Przepraszam za złamanie Ci serca''

Gdybym tylko wiedział to, co wiem dziś


''Przepraszam za złamanie Ci serca''

Zrobiłabym wszystko, aby dostać choć jedną szansę
Byś spojrzał mi prosto w oczy, a ja spojrzałabym w oczy Twe


-Nienawidzę Cię-krzyknąłeś rozbijając wazę tuż nad moją głową
-O co Ci znów do cholery chodzi?
-O co? O tego dupka z planu, czyżbyś miała z nim romans?!-wrzasnąłeś
-Oszalałaś? Maxi, Feliepe to mój kolega z którym gram główną rolę w filmie.-próbowałam załagodzić sytuację
-Łżesz suko!
W tym momencie sam wymierzyłeś mi sprawiedliwość. Jednym gestem skreśliłeś cała naszą przyszłość...
-Na...naty..ja...ja.. bardzo przepraszam...to nie powinno się zdarzyć-znów wrócił dawny Maxi
Szkoda tylko, że tak późno zdałeś sobie z tego sprawę...
-Zostaw mnie!-warknęłam odrzucając twoja dłoń
-Naty, kochanie. Zapomnijmy o tym
-To już koniec!-po moim policzku spłynęła łza...
Opuściłam nasze mieszkanie w gniewie i z rozmazanym makijażem. Nie obchodziło mnie jak wyglądam, czy zobaczą mnie w takim stanie moi fani...bolało mnie to, że miłość mojego życia potrafi być wobec mnie tak okrutna. Zdaje się, że nic o tobie nie wiedziałam...Miłość potrafi być ślepa...
-Od dziś zaczynam zupełnie nowe życie! W którym nie ma Maximiliana Ponte. Cała swoją przeszłość zostawiam za sobą!-otarłam ostatnią łzę z mojego policzka


''Chcę być główną bohaterka mojego życia''


*___*

    Teraz mogę pożegnać się z czystym sercem. Zostawiam dla was epilog mojego opowiadania...ono kompletnie miało się inaczej kończyć według mojej rozpiski rozdziałów...ale skończył się na tę chwile w taki sposób. Myślę, że się wam podoba! :D
 Adiós❤️😍
Panna Martin 

piątek, 11 grudnia 2015

Na zawsze razem! To nigdy się nie zmieni...


Cześć wszystkim!
 

       Dość długo nie pojawiłam się blogu. Strasznie jest mi przykro z tego powodu. Muszę was o czymś poinformować. Niestety przychodzę ze smutnymi wiadomościami. Podjęłam ostateczną decyzję. Odchodzę z bloggera. Jest to moim zdaniem dobra decyzja. Teraz mam coraz mniej czasu dla siebie i dla bloga. Miałam nadzieję, że nigdy nie spotkam się ze swoim odejściem, ale niestety to jest nieuniknione. Wszystko ma swój koniec...może nastąpić to później ewentualnie wcześniej. Nauczyłam się bardzo wiele dzięki pisaniu opowiadań!
       Dzięki zaistnieniu w świecie bloggera poznałam wielu wspaniałych ludzi! Dzięki, którym mogłam wymieniać się doświadczeniami, przemyśleniami czy nawet powiedzieć im prawdę o sobie. Każdego dnia dziękuję za to, że niektórzy z bloggera utrzymują ze mną kontakt do dziś! Takie znajomości są dla mnie ważne. Dzielą nas tysiące kilometrów, ale zawsze znajdzie się sposób, żeby się skontaktować. Dowiedzieć się co u tej osoby słychać. Wspierać w trudnych sytuacjach!
      Ale teraz każdy z nas wrócił do realnego życia. Szkoła się stała...Mam coraz mniej czasu dla siebie. Teraz ważna jest dla mnie szkoła, nauka, plan na dalsze życie. Chodź nie zamierzam tracić kontaktu z ludźmi poznanymi na blogu!
      Moja notka jest bez składu i ładu, ale tego co nauczyłam się na blogu zawsze pozostanie w moim sercu. Do końca życia nie zapomnę tego co nas połączyło! Zawdzięczam to wszystko ''Violetta''. Serial oparty na przyjaźni i miłości! Miło było poznać tak wielu wspaniałych ludzi!
Dziękuję z całego serca za spędzenie trzech lat na blogu! <3
Na zawsze 
Panna Martin 


''Daleko od innych, bliżej siebie nawzajem''


piątek, 21 sierpnia 2015

009 ''Zostanę''

Ktoś, kto wie, kiedy jesteś zagubiony i przestraszony 
Tam przez wzloty i upadki
Ktoś, na którego możesz liczyć, ktoś kto się troszczy
Za Tobą, gdziekolwiek pójdziesz



I kiedy nadzieja upada 
Rozbijając się na ziemi
Będziesz, będziesz czuł się zupełnie sam




     -Natalia, musimy porozmawiać-stanęłam przy oknie
-Ludmilla, coś się stało?-słychać było w jej głosie...Zmartwienie? Strach? Litość?
Sama nie wiem...Nie potrafię tego odróżnić. Nie chcę litości ani też współczucia. Znam Verdas'ów od małego i jednego jestem pewna. Natalia jest moją przyjaciółką i musi wiedzieć dlaczego się tak zachowuję. Od teraz musimy wiedzieć o sobie wszystko. Dzięki temu nasza przyjaźń będzie mocniejsza i trwalsza. Nie chcę ukrywać prawdy przed jedyną osobą którą kocham. Przecież jest dla mnie jak siostra, której nie miałam...
-Lu, powiedz coś wreszcie-brunetka podniosła głos
Czyli jednak znaczę coś dla niej. To miłe. Jedynie ona okazuje mi miłość, której przez całe życie mi brakowało. 
-Natalia, musisz coś wiedzieć. Ja nie jestem taka jak myślisz-zaczęłam-jestem zupełnie kimś innym.
-Wiem to-oznajmiła-Wiem, że nie jesteś zła. To ludzie i otoczenie Cię taką wykreowało. Naprawdę jesteś krucha w środku. Głupie słowo, gest i rozpadasz się od środka...-zatrzymała na moment oddech-To cię niszczy. Wypala. Tracisz nadzieję na lepsze jutro, ale spokojnie. Jestem z Tobą! I to jest najważniejsze! Każdego ranka wstajesz z łóżka i mierzysz się z tymi samymi demonami, które zeszłej nocy były powodem twojego zmęczenia, ale to właśnie jest odwaga, która pozwala stanąć na nogi i iść dalej.
-Natalia-powiedziałam przez łzy-jesteś jedyną osobą, która coś dla mnie znaczy w tym popapranym świecie.
-Dopóki jesteśmy razem-zaczęła
-Widzimy wschód słońca-dokończyłam-Chyba mamy predyspozycję na piosenkę-zaśmiałam się
Natalia usiadła przy fortepianie. Pod ciężarem jej palców wypłynęła przepiękna melodia. Usiadłam obok niej. Jako pierwsza zaczęłam śpiewać pierwszą zwrotkę.
Descubrí
Que soy tan parecida a ti
Y que el sonido de tu voz
Me anima, me emociona

Descubrí
Que se hace mucho mas que dos
Y que si tu estas junto a mi
El miedo me abandona-przyszła kolej na Natalię

Después de todo estamos juntas
Viendo salir el sol
Abro mi corazón a ti
La luz se hace mas fuerte en mi-nasze głosy idealnie zagłuszały ciszę panującą wokół nas
Cuando tu estas
Puedo sentir
Que no estoy sola para seguir
-Dziękuję, że jesteś ze mną-przytuliłam przyjaciółkę
-Pamiętaj, jesteśmy jednością-zaśmiałyśmy się we dwie


Przyjaźń jest jak ślub. Obowiązuje na zawsze,
a nie do pierwszej kłótni!




      Krótkie czarne włosy nadają mi jeszcze bardziej dojrzałości i świadomości życiowej. Zmiana wizerunku dobrze mi zrobiła. Chcę dodać skrzydeł moim fanom. Oni także tego potrzebują. Nikit nie jest perfekcyjny. Każdy z nas ma jakieś wady, które stara się ukryć. Niepotrzebnie! Każdą wadę da się zaakceptować albo zrozumieć. Jestem tego świadoma! Lovatic zaakceptowało moje wszystkie wady. To dzięki nim jestem jeszcze bardziej silniejsza.
Już dziś zrobię sobie nową dziarę. Którą zadedykuję moim fanom. Wytatuuję ją na prawym boku. Tatuaż jest z myślą o mojej rodzinie, która otworzyła przede mną drzwi do lepszego świata.
Mam nadzieję, że zaprezentuję go już w nowym klipie, który tworzę jutro. Jestem podekscytowana! Mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z przemyśleniami reżysera.
-Demi! Demi Lovato-wykrzykuje jakaś dziewczyna-Mogę zrobić z Tobą zdjęcie?-szepcze ciszej
-Jasne-uśmiechnęłam się
Uwielbiam takie momenty! Wtedy czuję, że znaczę coś dla ludzi. Dzięki mojej muzyce pomagam im w smutnych chwilach. To tak jakbym była obok nich i wspierała ich w tych ciężkich chwilach...
Dlatego nigdy nie mogę się poddać! Robię to dla siebie i dla ludzi, których traktuje jak rodzinę!



Dzisiaj jesteś jutro Cię nie ma...




      Lekcje z Gregorio są strasznie męczące. Jest świetnym nauczycielem, ale strasznie dużo wymaga. Ciągle tylko dyscyplina, dyscyplina i dyscyplina. Zastanawiam się jak Hernandez wytrzymuje z nim w roli ojca?! To musi być makabryczne. Nie to, że mi go żal, tylko jestem ciekawska...
-Piętnaście minut przerwy!-wykrzyczał złowrogo nauczyciel
Z impetem opadłam na podłogę opierając tył głowy o zimną ścianę. Upragniony odpoczynek, czuję jakbym tańczyła...wieczność.
-Naty-zaczęła Ludmi-Mam świetny pomysł na dzisiejszy wieczór!-szepnęła uradowana
-Jaki?-moje zaskoczenie dało się wyczuć w zachrypniętym głosie
-Tu niedaleko otworzyli nowy klub...i pomyślałam, że wybierzemy się tam na wieczór. Tylko dla nas.-dodała szybciej
-Nie dość, że gburowaty nauczyciel tańca chce mnie wykończyć-zatopiłam usta w zimnej wodzie-to jeszcze ty chcesz mnie dobić...
-Nie dobić tylko...ros frustrować twoją złą aurę-zaczęła wymachiwać zabawnie rękoma wokół mnie
-Do..dob...dobra. Zgadzam się-szepnęłam uspakajając oddech
-Hernandez-warknęłam-Jak długo można pić wodę? I to w dodatku w naszej obecności? Jak Ci nie wstyd!? Zepsujesz sobie reputację!
-Wyluzuj, Verdas-puścił oczko-bo Ci żyłka pęknie...
Co za debil! Takich trzeba stanowczo tępić!
-Ruszać się niedorajdy-wykrzyczał starszy Hernandez-Nie mam na was całej wieczności!
-A my dla Pana-szepnęłam podnosząc się z zimnej posadzki
-Mówiłaś coś Verdas?
-Ja?-bąknęłam-Nie. Musiał Pan coś źle usłyszeć
-Ruszać się!-wykrzyczał rzucając piłką w odtwarzacz-Comello nadążaj za grupą! Pięć, sześć, siedem...Lewa noga w przód potem dodać prawą i wyskok na proste lekko ugięte nogi. Obrót w prawą stronę złap partnera za rękę ugnij lekko kolana, potrzymajcie się partnera iii końcówka układu-mrukną nauczyciel-Dobrze na dzisiaj starczy. Do widzenia!
Czym prędzej wybiegłam z dużej sali, aby wziąć szybki prysznic i odpocząć trochę od tego całego zgiełku i gadającej Ludmilli...



Jeśli jesteś sobą, to nie masz konkurencji



~~***~~


Cześć minionki! Jak tam przed szkołą? U mnie całkiem nieźle, ale trochę zamieszania z tym wszystkim ;/ Jest spóźniony rozdział, bez większych ekscesów...
Miłego czytania! :)
Pozdrawiam <3
Panna Martin 


poniedziałek, 20 lipca 2015

008 ''Odrzucona''

Po drodze zatrzymałem się w kościele
Upadłem na kolana i udawałem, że się modlę



Wiecie, pastor lubi zimno
Wie, że mam zamiar zostać



     Stałam przed lustrem. Widziałam w nim małą dziewczynkę sprzed kilku lat. Szczęśliwą i roześmianą. Była niska, ale także gruba. Nigdy tego w sobie nie zauważałam. Nie przeszkadzała mi moja puszystość. Koszmar rozpoczął się wtedy, kiedy poszłam pierwszy raz do szkoły. Dzieci dokuczały mi. Obrzucały mnie raniącymi wyzwiskami. Nigdy nie sądziłam, że świat może tak ranić. A dzieci ? Wychowane zostały na bezdusznych osobników ludzkich. Cierpiałam. Płakałam. Błagałam rodziców, aby zabrali mnie z tej szkoły, niestety oni byli głusi na moje błagania. Zaślepieni byli pracą niż swoją córką, która w tak młodym wieku przeżywa załamanie psychiczne.
-Ty, patrz, jakie dziwadło !
-LOL. Nawet kijem bym jej nie dotkną !
-OMG ?! Te coś będzie z nami w klasie ?!
-Kujonka !!
-Nic tylko siedzi i powietrze zatruwa...
-Jak z taką można się zadawać ?! 

Złe wspomnienia wywołują straszny ból. Otarłam pojedynczą łzę na policzku.
-Wspomnienia nigdy nie wrócą-szepnęłam i odeszłam od lustra
Teraz jestem zupełnie inną osobą. Twardą na zewnątrz, a w środku zniszczoną doszczętnie przez bezdusznych małych ludzi. Chodź tego nie okazuję, ale nadal ranią mnie słowa innych osób skierowane w moją stronę. Zmieniłam się. Z miłej, uroczej i przyjaznej dziewczynki, wyrosła piękna, bezduszna i idąca do celu po trupach kobieta. Już nie dam się upokarzać innym. Teraz to ja mam przewagę i to ja rozpoczynam nowy bieg historii. To ja prowadzę tę grę zwaną życiem. Ludmilla Ferro nadchodzi !



Przybierają tak wiele twarzy, pokazują się w najdziwniejszych miejscach,
By ułaskawić nas miłosierdziem w czasie w którym tego potrzebujemy.



      Wstaje każdego dnia rano. Ubieram się, maluje, zabieram swoje rzeczy i wyruszam do szkoły lub do znajomych. Uśmiecham się. Jestem niesamowitą gadułą. Świetnie się bawię. Zgrywam pozory. Tylko czemu ? Każdy widzi moje oczy...Wszyscy dostrzegają to jak zmęczona jestem, jak opadam z sił, jak katuję się przeszłością. Jestem cholerną pozorantką. Nikt nie potrafi do mnie dotrzeć ani mnie zmienić...
-Natalia, zaczekaj podwiozę Cię do Studia-oznajmił León zabierając kluczyki ze stołu
-Nie. Przejdę się
Słuchawki w uczy i ignoruję otaczający mnie świat.  Muzyka...to moje schronienie. To dzięki niej jeszcze normalnie funkcjonuję. Żyję, myślę, słucham, jestem po prostu, oddycham zatrutym powietrzem...
Czasem zastanawiam się jakby to było gdybym zmieniła swoje życie. Porzuciła wstrętną tyrankę Ludmille. Czy nadal utrzymywałabym kontakt z moim bratem ? Tego nie wiem. Boję się tej zmiany. Boję się plotek na mój temat. Boję się zostać zauważona. Po prostu cholernie się boje...
-Hej. Natalia, zaczekaj-krzyknęła rozentuzjazmowana Castillo
-Chciałaś coś ?-burknęłam obojętnie
-Pogadać
-Chyba nie mamy o czym rozmawiać-ucięłam naszą pogawędkę i szłam dalej
-Naty, do cholery ! Co się z tobą dzieje ?
-Nieważne. Nieważne, Violetta.
-Ale Naty !?
-Violu, to tylko i wyłącznie moja sprawa. León niech się w to nie miesza-spuściłam głowę zostawiając w osłupieniu brunetkę
Najgorsze jest to, że jestem tak bardzo wrażliwa. Przejmuję się wszystkim, każdym słowem, każdą kłótnią. Zawsze mówię, że wszystko jest dobrze, a prawdę mówiąc rozpadam się od środka, chodź cicho płaczę to proszę o pomoc. Wszystko biorę do siebie, wszystkim się martwię. Nie mogę wiecznie marzyć, że ten koszmar ustąpi, bo to kiedyś mnie zabije...



Tylko jeden błąd. Tyle wystarczy...



I admit I’m in, and out of my head
Don’t listen to a single word I said
Just hear me out, before you run away
Cause I can’t take this pain
I hate you, don’t leave me
I hate you, don’t leave me
Cause I love when you kiss me
I’m in pieces, you complete me
But I can’t back down. No, I can’t deny
That I’m staying now cause I can’t decide
Confused and scared. I’m terrified of you
Kolejna zwrotka. Kolejne słowa. Kolejne sylaby. Czuję, że powracam do życia. Nabrałam nowych pokładów energii, które chcę przełożyć na moją karierę. Mam nadzieję, że płytę wydam jeszcze w tym roku. Chcę żeby ludzie szli przez życie dzięki moim piosenkom, które będą do nich przemawiać i wspierać w trudnych chwilach. Dzięki nim będą mogli zapomnieć o swoim smutku. Chcę dla moich fanów jak najlepiej...nie chcę, żeby przechodzili przez coś takiego jak ja...Chcę żeby byli szczęśliwi i żyli pełną piersią w tych czasach.
-Demi-oznajmiła z przed pokoju Ash-Poczta do Ciebie
-Już idę-rzuciłam radośnie odrywając się od pisanie piosenki
-Proszę-wręczyła mi kilka kopert
-Poczta od fanów-pisnęłam radośnie wieszając się blondynce na szyję
Czym prędzej pobiegłam do pokoju kładąc się na łóżko i otworzyłam różową zaadresowaną kopertę. 
''Mój anioł
Mój anioł, mój wzór do naśladowania, Demetria Devonne Lovato. Kochana Demi kocham Cię z całego mojego serca i moja miłość do Ciebie nie jest nawet tylko tym na co zasługujesz. KOCHAM CIĘ DEMI. dziękuje dziękuję dziękuję za bycie częścią mojego życia i pozwolenie, by być częścią Twojego. Bycie Lovatic nie jest tylko byciem w fandomie, to styl życia. Nie jestem szczesciarą, że jestem Twoją fanką, jestem błogosławiona, czemu, bo nie mogę prosić o cokolwek więcej, mam Cię w moim życiu i to jest to czego zawsze potrzebowałam. Demetria, bardzo za Tobą tęskniłam! Jestem taka szczęśliwa, że wróciłaś. Nie mogę się doczekać nowych projektów, nie mogę się doczekać nowej muzyki, nie mogę się doczekać tańca do Twojej muzyki! Kocham Cię i bardzo Ci za wszystko dziękuję, będę tu dla Ciebie do końca świata, nie zostawię Cię samej. Ty po prostu.. zmieniłaś moje życie i proszę nie zapominaj o uśmiechu, bo Twój uśmiech jest powodem dlaczego ja się uśmiecham.''
-Brook
Czytając te wszystkie listy od fanów wiem, że jestem dla nich ważna. Jesteśmy rodziną. Lovatic są moją rodziną ! Każdy z nas jest ze sobą spokrewniony przez moją muzykę. To ona ich łączy. To dzięki niej poznaję wspaniałych ludzi, którzy odmieniają moje życie na nowo. Na leczeniu przetrwałam dzięki wsparciu moich fanów i Ashlly. Bez nich byłabym wrakiem człowieka. To oni podarowali mi nowe życie. Cały mój nowy album będzie z myślą o moich fanach, bez których nie przeżyje ani jednego dnia. Jutro zaczynają się zdjęcia na okładkę mojej nowej płyty. Album studyjny nosi nazwę ''DEMI''. Za kilka dni nagrywamy i kręcony teledysk do piosenki promującej tę płytę. Tak bardzo się cieszę, że dostałam drugą szansę od losu. Przysięgam, że teraz jej nie zmarnuje i z całych sił będę pracować, aby być jeszcze lepsza. To wszystko dla Lovatic. 


To jest po prostu niesprawiedliwe,
Ból jest większym problemem niż miłość jest warta
Łapię powietrze
To świetne uczucie, ale wiesz, że boli



~~***~~

Witam ! Jak mijają wam wakacje ? Mi strasznie nudno. Udało mi się napisać rozdział. Musze przyznać, że podoba mi się on bardzo. Jestem z niego zadowolona. Pisałam go przy piosenkach Demi <3
Pozdrawiam ;xx
Panna Martin 




poniedziałek, 13 lipca 2015

Tylko kulka w łeb...


Dzień dobry !

    Może zacznę do dobrych wiadomości. Chciałabym wam bardzo serdecznie podziękować za te 400 wyświetleń pod ostatnim rozdziałem. Jesteście kochani ! ♥

   Zdaję sobie sprawę z tego, że dość długo nie było mnie na bloggerze. Po prostu nie mogłam inaczej...
Kurde, ile razy będę wam pisać, że zawieszam przygodę z blogiem ? Chyba aż zmądrzeję i dorosnę do pewnych spraw...
W sumie to nie odchodzę tak na dobre z bloggera. Na tym blogu będę bardzo rzadko, chyba tylko wtedy kiedy dam radę napisać rozdział, ale częściej możecie mnie spotkać na tym drugim blogu  z os'ami
Zdałam sobie sprawę, że na drugim blogu mam kilka zaległości, które będę musiała nadrobić oczywiście kiedy wrócę z wakacji.
Nie będę się nad sobą użalała, żeby nie było, że chcę współczucia czy czegoś takiego.
Po prostu muszę wziąć się w garść i zamknąć pewien rozdział w moim życiu. Doprowadzić siebie do porządku dziennego.
Zdałam sobie z tego sprawę po rozmowie z Agatą.
Za co Ci bardzo dziękuję kochana ! <3
Nie żegnam się z wami na zawsze, tylko na pewien czas. Mam tylko nadzieję, że będziecie pamiętać, że istniała kiedyś Panna Martin ;xx


Jeszcze tu powrócę !

Panna Martin

czwartek, 4 czerwca 2015

007 ''Efekt domina''

Widzisz, wiem co to prawda
Wiem co to kłamstwa
Wiem że to pierwsze daje wyrwać się z bagna
Wiem, co to szansa bo czuję ją w żaglach
Dobrze wiem, wszystko wraca jak karma




Chyba tak jak każdy nie lubię kłamstw, nie rozumiem ich...


     Buenos Aires. Miasto, które zachwyca wszystkich ! Mój odwyk dobiegł końca. Teraz pora, aby zadbać o siebie i swoja karierę. Mam nadzieję, że moi fani o mnie jeszcze pamiętają. Weszłam do mojego nowego pokoju. Od razu rzuciłam się na łóżko. Byłam zmęczona całą tą podróżą do Argentyny. Jednego jestem pewna. To tu zaczynam nowy rozdział w moim życiu !
Nie miałam już dziś siły na nic. Od razu zasnęłam...
Miami. Plaża. Woda. Słońce. Ja i On. On i ja. Felipe i Demi. Demi i Felipe. Blondyn był moim pierwszym chłopakiem, którego kochałam !
Piękny słoneczny dzień. To dziś odbyła się nasza pierwsza randka, na której oficjalnie zostaliśmy parą. I nasz pierwszy pocałunek, który zapamiętam na długo.
-Demetria Devonne, czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją dziewczyną ?-spytał mnie
Zatkało mnie. Nie potrafiłam wypowiedzieć ani jednego słowa z moich ust. Wpatrywałam się w niego jak w obrazek...
-Demi ? Czy powiedziałem coś co Cię uraziło ?
Dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę, że od kilku minut nic nie mówię tylko patrzę się na niego jakbym miała go zaraz zabić, albo jeszcze gorzej... Biedaczyna miał smutny wyraz twarzy...
-Ja...ja...zgadzam się !-krzyknęłam pełna euforii
On nie mówiąc nic, obciął moją twarz rękoma i przyciągną do swojej. Złożył na moich ustach namiętny pocałunek, który wyrażał nasze wszystkie uczucia do siebie !
-Obiecaj mi tylko, że na nikogo nie spojrzysz tak jak na mnie.
-Obiecuję-wyszeptałam
 Przez pewien okres czasu byliśmy szczęśliwą parą. Później Felipe zaczął się zmieniać w potwora...
Zdradzał, bił, a co najgorsze pił...i to w dużych ilościach...Jednym piwem potrafił upić się do nieprzytomnego...
-Pieprzony dupek !-krzyknęłam
-Szmata!-wrzasną
-No słucham, powiedz co o mnie myślisz, będziesz miał na tyle odwagi !?-zapytałam wyzywającego
-Myślę, że jesteś brzydką, grubą i zapatrzoną w siebie egoistką, która czerpie przyjemność z ranienia innych ! Wykorzystujesz każdego!
Zapanował cisza, można było usłyszeć, jak moja łza uderza o podłogę.
-Twoja kolej!-ponownie krzykną w moją stronę
-Myślę, że jesteś najwspanialszą osobą na świecie...Przynajmniej w moim świecie-wyszeptałam.
Odwróciłam się i odeszłam...Zostawiając swój świat za sobą...
Obudziłam się zalana potem z przyśpieszonym oddechem...Nienawidzę tego dnia...Czternasty luty. Dzień zakochanych osób...dzień pieprzonych egoistów...
Noc jest od niszczenia sobie życia. Analizowania tego co było milion razy... Katowania się przeszłością... I w tym problem, że nie potrafię przestać o tym myśleć...
Ośrodek pomógł mi w wielu rzeczach, z którymi nie potrafiłam się pogodzić... Był moim najlepszym rozwiązaniem w życiu. Do dziś pamiętam słowa mojego opiekuna na pierwszej terapii...
''Pamiętaj Demi, że bez walki, poświęcenia, bólu i cierpienia, zaciśnięcia zębów, potu i łez nie da się wiele osiągnąć...Więc nigdy się nie poddawaj ! Wstawaj z popiołów i walcz o spełnianie marzeń i siebie !''
Dziś, kiedy słyszę te słowa mam ochotę i siłę walczyć o siebie i lepsze jutro ! Te słowa dają mi siłę na dalsze działania ! Dzięki temu czuję, że mogę wszystko !
-Dam radę. Mam silę do walki i potrafię o tym zapomnieć...-wyszeptałam wpatrując się w gwiazdy...zasnęłam...




Nie boję się, że zostanę sama. Boję się tego, że mnie nie można kochać...



    Dziś w Studio odbywa się rozpoczęcie roku szkolnego. Zapewne każdego pierwszoklasistę zjada stres. Pamiętam jak to było ze mną i moimi przyjaciółmi, ale mamy to już za sobą. Ubrany w czarny elegancki garnitur wsiadłem do samochodu i podjechałem pod dom mojej przyjaciółki. Z Fran umówiliśmy się, że będę czekać na nią przed jej domem. Ostatnio stała się dość dziwna... Jest nieobecna, a przede wszystkim małomówna. Strasznie się o nią martwię. Znamy się niemal od dziecka i zawsze może mi ufać. Bardzo chciałbym jej pomóc, ale żeby jej pomóc muszę wiedzieć o co chodzi... Wyszła z domu ze smutnym wyrazem twarzy, ale potem uśmiechnęła się !?... Co to za uśmiech skoro był przesiąknięty smutkiem, bólem... Co dzieje się z tą dziewczyną ?
Jej sukienka w grochy nie opinała jej ciała, tylko pozostawiła dużo luzu. Założę się, że w tą sukienkę spokojnie zmieściłaby się jeszcze jedna osoba postury jej matki.
-Federico, coś nie tak ? Coś się stało, że mi się tak bacznie przyglądasz ?-zapytała zachrypniętym głosem
-Nic, Fran.-oznajmiłem łagodnie-Ta sukienka idealnie na tobie leży.
-Czemu kłamiesz ?
Jej oczy stawały się szkliste...
-Franka, nie kłamię ! Mówię prawdę. Podobasz mi się taka jaka jesteś !
-Wiem, że jestem gruba, ale mógłbyś chociaż udawać, że tego nie widzisz ?! Takie spojrzenia, uwagi bolą bardziej od ciosów zadanych nożem-łkała-Mówiłam mamie, że założę czarne spodnie, ale ona uparła się na sukienkę. W takim stroju widać moje grube nogi, uda i brzuch, a o twarzy to nie wspomnę...Wyglądam jak potężny słoń...
Płakała. Płakała jak małe dziecko, które chce dostać lizaka...
-Francesca, ciiii-przytuliłem włoszkę do mojej klatki piersiowej.
-Zostaw mnie !-wrzasnęła odpychając mnie na bezpieczną odległość-Nie lubię jak mnie ktoś dotyka. Nie lubię swojego ciała. Chcę z niego wyjść i poczuć się piękna !
-Fran, posłuchaj ! Jesteś piękną, zgrabną dziewczyną.
Patrzyła na mnie smutnym wzrokiem. Moje serce płakało na widok roztrzęsionej Włoszki.
-Dziewczyno daj sobie pomóc, proszę-ściszyłem ton głosu
-Nie potrzebuję niczyjej pomocy ! Lepiej będzie jak już sobie pojedziesz-warknęła odwracając się na pięcie kierowała się w stronę swojego domu.
Stałem na podjeździe zdziwiony całą ta sytuacją. Teraz wiem dlaczego Fran jest taka...dziwna. Za wszelką cenę pomogę wyjść jej z takiego stanu.



Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, co ci się trafi.






     -Natalia, przynieś mi wody. Za równo dwie minuty chce ją tu widzieć ! Ma być zimna i niegazowana ! No już ! Rusz się ! Co tak stoisz ?!-w całej auli dało się usłyszeć donośny krzyk Ludmilli
-Ale Lu za chwilę zaczyna się rozpoczęcie i ch...
-Mówiłaś coś ?-zapytała groźnym tonem-Chcę wody ! A ty mi ją dostarczysz !
Posłusznie wykonałam polecenie blondynki. Mozolnym krokiem udałam się w stronę dystrybutora z napojami, który stał w odległym korytarzu tuż przy wyjściu z budynku.
ehhh, już brakuje mi słów... Ferro zawsze musi coś mieć jak nie wodę to głupią czerwoną szminkę... To już powoli staje się męczące. Zerknęłam na zegarek, który usadowiony był na prawym ręku...
-
Cudnie, pięć po dziewiątej...przegapię rozpoczęcie roku...Dzięki Ludmilla !-uśmiechnęłam się sarkastycznie 
-Za co jej dziękujesz ?-odezwał się głos za mną
Powoli odwróciłam się do tyłu, zakładając uśmiech na twarz. Moja twarz wyrażała wstręt do osoby stojącej na przeciwko mnie...
-Hernandez-syknęłam z nienawiścią
-Ooo, widzę, że ucieszył Cię mój widok-uśmiechną się
-Niezmiernie. Po prostu marzyłam, aby Cię spotkać.
-Ojj, Natalicia. Czemu tak chamsko ? Może chodź raz dla odmiany byłabyś dla mnie milsza ?
-Milsza ? Pfff, chyba sobie żartujesz ? Dla Ciebie nie można być miłym-syknęłam
-Ranisz, Naty-udawał zasmuconego
-Mam dla Ciebie dobrą radę !
-Zamieniam się w słuch...
-Przestań robić z siebie idiotę-syknęłam przez zaciśnięte zęby
 -Dla panienki Verdas wszystko-uśmiechną się zalotnie i odszedł
Rzuciłam mu złowrogie spojrzenie i wróciłam do poprzedniej czynności. Woda wypadła z hukiem z automatu. Podniosłam ją z podłogi i powolnym krokiem zaczęłam iść w stronę auli. 






~~***~~


Witam xdd
Jak miną wam tydzień i reszta dnia ? U mnie nawet dobrze. Ciągłe poprawki na lepsze oceny ;//
Ja chcę już wakacje !!! ♥♥
Przybywam do was z rozdziałem...Przepraszam, że tak późno noo, ale nie miałam weny ;c
Mam nadzieje, że wam się podoba ? Wiem, że jest beznadziejny, wybaczcie ;c
Z całego serca dziękuję za wejścia i komentarze pod poprzednim rozdziałem ! Jesteście mega cudowni !! Kochani ! ♥
Już nie zanudzam.
Zapraszam do czytania !
Pozdrawiam ;xx
Panna Martin 




sobota, 9 maja 2015

006 ''Szept''

Jestem pozytywnie nastawiony,
Potem usłyszałem jak mówisz pierdoły,
Trzymaj mnie, bo zaraz dostanę spazmów
Ten rozdział dedykuję dla Ewy Naxi
Mam nadzieję, że Ci się spodoba :D
Raz jeszcze dziękuję za to co napisałaś u siebie na blogu
to dało mi dużo radości i motywacji do dalszego działania.
Dzięki Tobie powstał ten rozdział :3
DZIĘKUJĘ ❤️

Widzisz, oni chcą kupić moją dumę, ale ona nie jest na sprzedaż,
Widzisz, cała moja życzliwość jest brana za słabość


      Noc. Idealna pora na wymyślanie historii, które nigdy się nie wydarzą, analizowaniu swoich błędów z przeszłości...po prostu idealna pora na bycie sobą w pełni szczerym. Dzień czy noc ? Co za różnica... Czasem człowiek potrzebuje chwili samotności...może czasem całą wieczność ? Moje rozmyślenia przerwał sen, który nawiedzał mnie co noc...
Studio ? Czemu śni mi się Studio ? Powoli przechadzałem się dużym, pustym korytarzem placówki.
-Hallo. Jest tu ktoś ?-zawołałem zachrypniętym głosem
Nic. Zero żywej duszy w tym miejscu. Studio nocą jest całkiem strasznie...na dodatek kiedy jest się tu samym... Z auli dochodziły dźwięki nie znanej mi melodii. Podążałem za piosenką, która malowała uśmiech na mojej twarzy. Zająłem miejsce z boku, aby postać grająca tę melodię mnie nie zauważyła. Moim oczom ukazała się burza czarnych loków... Czy to Natalia ? Natalia Verdas ? Zaskoczony uderzyłem nogą w ścianę. Cicho jęknąłem z bólu, na szczęście siostra Leóna nie zauważyła mojej obecności.
-Ufff, było blisko-szepnąłem cicho i ponowiłem swoje dotychczasowe zajęcie
Brunetka biegle ''tańczyła'' swoimi zgrabnymi palcami na klawiszach pianina. Muszę przyznać, że ma dziewczyna ogromny talent. 
Por tu amor yo renaci eres todo para mi
Hace frio y no te tengo y el cielo se ah vuelto gris
Puedo pasar mil años, soñando que vienes a mi
Por que esta vida no es vida sin ti
Te esperare por que al vivir tu me enseñaste
Te seguire por que mi mundo quiero darte
Hasta que vuelvas te esperare
Y hare lo que sea por volverte a ver
Te esperare
Z jej ust wydobył się prześliczny dźwięk. Nigdy nie sądziłem, że Natalia ma taką nietypową barwę głosu. Może dlatego, że całe życie jest przyćmiona blaskiem Ludmilli ? Muszę przyznać, że jest lepsza od samej Ferro, a nawet Violetty. Melodia ustała, a dziewczyna zakończyła piosenkę. Widziałem, że uśmiecha się pod nosem, a potem pojedyncze łzy lądują na klawiszach instrumentu. Miałem ochotę ją mocno przykulić, ale mój sen dobiegł końca. 
Budzik zaczną wydawać z siebie bardzo irytującą melodyjkę. Czyli to tylko sen...ale jaki piękny. Ciekawe, czy León wie o talencie swojej siostry ? Naty grała melodię prosto z serca... Mam nadzieję, że jeszcze usłyszę jej piękny głos...
Nadchodzi nowy dzień. To jest zupełnie nowy dzień. I czuję się świetnie. Czuję się świetnie ! Nadchodzi zupełnie nowy dla mnie dzień. Wstałem z łóżka pełny energii. Wykonałem wszystkie poranne czynności. Szczęśliwy zbiegłem na przygotowane śniadanie. 



Twój uśmiech mnie nauczył
Że za chmurami zawsze będzie słonce.
Zdradzę tobie że bez ciebie nie mogę żyć.


   Promienie słońca wpadły do mojego pokoju przerywając mój sen. Dziś jest ostatni dzień wakacji. Cieszę się na tę myśl, że znów będę grać, śpiewać i tańczyć. Muzyka to coś co kocham. To ona daję mi siłę do dalszego działania. Kocham to !
Zeszłam na dół na śniadanie, które przygotowała Olga.
-Dzień dobry wszystkim !-przywitałam się z domownikami i zajęłam wyznaczone miejsce
Chwile po mnie zeszła Lena. Moja młodsza siostra, która utrudnia mi życie różnymi sposobami.
-Lena ? To jest moja bluzka !-krzyknęłam na siostrę
-Uspokój się Violu! Tylko ją pożyczyłam, przecież Ci jej nie zjem-odgryzła się mała podstępna żmija
W domu udaje córeczkę tatusia, a poza domem jest wredną małpą, której nienawidzę, ale muszę tolerować.
-Dzieci !-wrzasną tata-Nie kłóćcie się przy stole. To źle wpływa na rodzinną atmosferę.
-Viola, przecież Lenka odda Ci tę koszulkę-wtrąciła się mama-To dobre dziecko.
-Dzięki mamo-uśmiechnęła się jaszczurka
-Dobrze...W takim razie dziękuję za śniadanie ! Było pyszne Olgo ! Idę do Leóna. Wrócę późno. Cześć.
Wyszłam z domu jak poparzona. Nienawidzę mojej młodszej siostry...Dostaje wszystko co chce, a na dodatek od przyszłego semestru będzie chodzić do Studia... Nie dość, że w domu zatruwa mi życie to jeszcze w Studio. Skaranie boskie z tą dziewczyną. Będę musiało to jakoś przecierpieć...
-Cześć kochanie-przywitał mnie Verdas
-Hej León.
-Co ty taka smutna ?
-Kłótnia z siostrą...To już chyba rodzinna tradycja-zaśmiałam się
-Też chciałbym pokłócić się z Naty, a potem pogodzić-wyznał brunet
-Ejj, nie martw się !-oznajmiłam-Będziesz miał jeszcze dużo okazji na to. Zobaczysz! Jeszcze będziesz żałował tych kłótni z Naty.
-Dziękuję-przytulił mnie-Chodźmy na spacer !
-Chętnie !
Złapaliśmy się za ręce i powędrowaliśmy spokojnym krokiem w stronę parku.




Każdy dzień niesie kolejną szansę...
Jutro nadchodzi zawsze!
Jutro nadchodzi zawsze!


   Czasem mam wrażenie, że nie pasuję do tego świata. Do tych ludzi. Że komuś przeszkadzam. Czasem jestem kimś innym... że do nich nie dorastam. Trudno określić czy należę do tych dobrych czy złych... Jestem kimś kto w ogóle nie pojmuje logiki większości ludzi na tej kuli ziemskiej. Ktoś spojrzy na mnie i od razu zna moja historię... Nie ! Oni tylko dopisują swoją własną bajkę, nie znając mojej przeszłości. Nie zmienię ludzkości...więc niech oni nie robią ze mnie potwora ! Ludzie wprost uwielbiają nas niszczyć. Zrobią wszystko, abyśmy poczuli się źle, bezwartościowi, samotni. Wystarczy chwila słabości...a oni to wykorzystają, aby nas upokorzyć...
Podniosłam się do pozycji stojącej i zamknęłam drzwi od mojego pokoju. Teraz potrzebuję spokoju, samotności, ciszy... Sięgnęłam na palcach po pudełko znajdujące się nad szafą. Wyciągnęłam z niej idealny przedmiot...Żyletka...Zdaję sobie z tego sprawę, że to nie rozwiąże moich problemów, ale pomoże zamienić ból psychiczny w fizyczny...Tak będzie lepiej !
Ostrą krawędź delikatnie przystawiłam do nadgarstka... Jedno cięcie...Czysta kreska...
Już od razu poczułam ulgę...Tę czynność ponowiłam jeszcze kilka razy. Spojrzałam na swoje nadgarstki. Były posiniaczone, pokrwawione...Wpatrywałam się w krew lecącą strumieniami...
Obraz zaczął mi się zamazywać przez łzy...Płakałam jak dziecko, które zgubiło swoją matkę...
Tylko, że moja...mnie nienawidzi za błędy z przeszłości...
To co zrobiłam dało mi upragnioną ulgę... Już do końca dnia nie wychodziłam z pokoju...Tak było lepiej...dla mnie...


Patrzysz na mnie, znowu zgadnąć chcesz
Co za szybą moich oczu, lęk
Dobrze wiem, co znowu dręczy cię, 
dobrze wiem co znów wykrzyczeć chcesz 



~~***~~

Cześć i czołem !
Co u was ? U mnie dobrze.
Przybywam do was z nowym rozdziałem. Mam nadzieję, że się wam podoba :)
Do zobaczenia :3

Panna Martin 


wtorek, 5 maja 2015

005 ''Samotność''

W chwilach jak ta, żałuję że istnieję
Nikt nie chce słuchać, choć krzyczę o pomoc
W chwilach jak ta, chciałbym odpuścić
Otworzyć okno, uwolnić się by wreszcie móc być sobą

Jednak nic się nie zmieniło, nadal czułem się odrzucony
Upokarzanie kogoś jest ciosem poniżej pasa



        Ból. Najgorszy wróg człowieka. Potrafi złamać nawet najsilniejszych. Każdy poddaje się jego urokowi. Każdy z nas jest na niego skazany. Nikt się od niego nie uwolni. Wszyscy kiedyś dosięgniemy dna...Jedni szybciej, drudzy z drobnym opóźnieniem. Nikt nie jest idealny...
Tyle łez wylałam będąc załamaną... Z kilkoma siniakami na ciele... I pokrwawioną duszą...
W chwilach takich jak ta. Staję się silniejsza... Nikt nie jest zdolny zagłuszyć we mnie ducha walki...
Jestem teraz silniejsza ! Jak się poczujesz, kiedy stanę na przeciwko Ciebie i stwierdzę, że jestem nieugięta ? Twoje słowa nic nie znaczą... Co zrobisz kiedy ja wstanę a ty upadniesz ?
Jestem zdolna do rzeczy których się nie spodziewasz... Stoję twardo na ziemi i nie upadnę.
Spróbujesz mnie złamać ? Nigdy nie było mi łatwo pogodzić się z twoimi słowami kaleczącymi moją duszę... A teraz ? Za każdym razem, gdy przechodziłeś obok mnie dawałeś mi iskry wiary w siebie...
Nigdy więcej... Teraz jestem nie ugięta ! Teraz jestem twoim koszmarem sennym ! Już nigdy się nie poddam twojemu urokowi. Z każdym dniem staję się coraz bardziej silniejsza ! A to wszystko dzięki Tobie ! Dziękuję, że zrobiłeś ze mnie wojowniczkę. Teraz to ja zakończę bajkę swoją własną historią szczęścia  !
Zamknęłam swój pamiętnik. To ostatni dzień mojego pobytu w tej klinice ''szczęścia". Cieszę się, że wyszłam na prostą. Ten rok dał mi naprawdę dużo do myślenia. Schrzaniłam swoje życie, ale dostałam drugą szansę od losu. Jednak nie jestem obojętna temu na górze. Chroni mnie i nie pozwala stracić najcenniejszego daru jakim jest życie. Już jutro rozpoczynam nowy etap w swoim życiu. Tylko gdzie ja będę mieszkać ? Przecież mój dom w Miami uległ pożarowi...przez moją chorobę... Mam nadzieję, że moja menadżerka coś wykombinuje, przecież ona wie lepiej co jest dla mnie dobre.
Codzienną moją rutyną w tym miejscu było leżenie w łóżku. Pamiętam te pasy...raniące moją skórę od szamotaniny z własną bezsilnością... Z każdym dniem od pierwszego pobytu tutaj miałam myśli samobójcze...Nie raz próbowałam zabić się nawet tępym nożem lub własnymi paznokciami...
Chodź za każdym razem udawało mi się wyjść z tego cało. Cały czas pilnował mnie Bóg...Tylko on wiedział co działo się wtedy w mojej głowie...
Wstałam z łóżka i podeszłam do okna. Od kąt tu jestem nie mogłam wychodzić na świeże powietrze. Już jutro moje marzenie się spełni. Poczuję promienie słońca na mojej skórze i wiosenny powiem wiatru otulający moje włosy.
A girl I know, got lost on the road
On the way to making her dreams come true
It was everything she could’ve imagined
Only thing is she lost the view of
What’s right and what’s wrong
And how to carry on
Z moich ust wypłyną czysty dźwięk. Nie pamiętam kiedy ostatni raz śpiewałam. Pora do tego wrócić ! Zacznę swoje życie od nowa. Ukarzę całemu światu moją historię...a ten tekst piosenki będzie myślą przewodnią dla moich fanów. Za wszelką cenę postaram się ich uchronić od cierpienia jakie mnie dopadło. Będę dla nich mentorem, przyjacielem. Chcę żeby mi zaufali i opowiadali swoje historie, które skomplikowały im życie... Dzięki moim tekstom piosenek, będą mieć pewność, że jestem razem z nimi w tym cierpieniu. Będą mieć moje wsparcie za wszelką cenę.
-Odmieniona Demi powraca do tego świata !-uśmiechnęłam się pod nosem 



Trudno jest słuchać krytyki,więc otaczam się zdrowymi osobami, które pomagają mi w walce. Ale chciałam powiedzieć, że wsparcie, które okazują mi moi fani naprawdę wiele dla mnie znaczy. To podtrzymuje mnie przy „Zostaniu silną” i walką o bycie zdrową! Mam nadzieję, że potrafię zainspirować cię na tyle, żebyś robił to samo.



 
   P
ogoda tego dnia wyglądała na cudowną. Słonce grzało bardzo mocno, a wiosenny wiatr otulał nas przyjemnym zapachem świeżych kwiatów. W oddali zauważyłem swoich przyjaciół.
-Mam świetny pomysł !-podbiegłem do nich
Ich oczy skierowane były na moją osobę. Wyczekiwali dalszej części zdania.
-Pogoda jest wspaniała-każdy z nich pokiwał twierdząco głową-Może wybierzemy się na piknik wszyscy razem ?
-To jest...wspaniały pomysł-odezwał się Feder
-To ja powiadomię resztę naszej paczki-Violetta zachłannie szukała swojego telefonu w różowej torebce
W oddali zauważyłam zmierzającą Natalię. Chciałem, żeby i ona do nas dołączyła. Przecież jest moją siostrą i powinna spędzać czas również ze mną...Może właśnie wtedy bardziej zaprzyjaźniłaby się z moimi przyjaciółmi...
-Poczekajcie chwilę-poinformowałem znajomych i podbiegłem do Naty
Słyszałem, że Diego zaczął coś mówić, ale zignorowałem to. Przecież muszę polepszyć moje kontakty z Naty. Chcę żeby było jak kiedyś. Kiedy wszystko robiliśmy razem... Chcę żeby te czasy powróciły...
-Natalia-krzyknąłem-Poczekaj chwilę.
-um, León...-wyraźnie była zaskoczona moją osobą
-Wpadłem na taki pomysł, żebyś wybrała się ze mną i moimi znajomymi na piknik. Co ty na to ?
Przez dłuższy czas lustrowała mnie wzrokiem...
-Piknik ? I to na dodatek w towarzystwie brutalnego Diego ? Jakoś mnie to nie bawi León...
-Wiem, że Diego wtedy źle zrobił, ale on tego żałuje. Naprawdę musisz mi uwierzyć-oznajmiłem
-Nie wierzę Ci León. Przykro mi, ale nie zmienię zdania dotyczącego Hernadneza.
-Naty...proszę. Zrób to dla mnie. Przyjdź do nas
-Jeśli będą tam twoi znajomi...to mogę też zabrać Ludmille ?-zapytała nieśmiało
-Ferro ? Chyba żartujesz !?
-Mówię poważnie-uściśliła
-Nie chcę żebyś miała z tą dziewczyną coś wspólnego. Ona Cię wykorzystuję...nic więcej. Proszę, zaufaj mi...-błagałem moją siostrę
-Nie masz prawa wybierać mi znajomych-kręcono włosa oburzyła się
-Nawet jeśli ma to na celu twoje dobro ? Jakbyś nie zauważyła to jestem twoim starszym bratem i mam takie prawo !
-Jakbyś nie zwrócił uwagi to jestem prawie dorosła i sama mogę decydować co jest dla mnie dobre a co nie !
-Właśnie prawie Natalia prawie...
-Daj już spokój León-warknęła
-Natalia-krzyknąłem łapiąc ją delikatnie za dłoń i obróciłem w moją stronę
-Proszę nie mów mi jak mam żyć-syknęła przez zaciśnięte gardło-Sama wybiorę co najlepsze dla mnie.
Odwróciła się na pięcie i oddaliła się powoli ode mnie... Zrezygnowany i zawiedziony podszedłem do moich przyjaciół.
-Mówiłem, że tak będzie, ale ty nie chciałeś słuchać-wtrącił się Hiszpan
-...-rzuciłem mu tylko wściekłe spojrzenie



- A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. - Co wtedy?
- Nic wielkiego. - zapewnił go Puchatek. - Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika


    Chciałabym przestać być z siebie niezadowolona, ale to trudniejsze niż myślałam... Każdy myśli, że zna moją historię oceniając mnie po pozorach. Tylko niektórzy z nich wiedzą, że to boli bardziej niż cios zadany w plecy. Całe moje nieszczęście polega na oszukiwaniu samej siebie. Udawaniu kogoś kim nie jestem. Kreowaniu siebie na lepszą osobę. Mam tego dość ! Chcę być taka jak inni w Studio. Śpiewać, tańczyć w grupie...po prostu cieszyć się z kimś życiem. Dzielić się radościami, marzeniami... Niestety te myśli szybko opuszczają moją głowię...Zdaję sobie sprawę ile mogłabym stracić. Nie po to pracowałam całe życie na taką opinię wśród ludzi. Przecież Supenova jest tylko jedna. Zawsze ale to zawsze muszę być lepsza od innych ! Jestem idealną osobą i nikt tego nie złamie. A nawet jeśli...to się nie poddam. Uratuję swoją dumę od upadłości wśród tych nieutalentowanych ludzi. Przecież już niedługo nowy rok szkolny w Studio...
-Ludmilla, połóż się spać. Jutro będziesz wyglądać jak upadła gwiazda-wtrąciła moja matka
-Wiem co jest dla mnie dobre...Nie zrezygnuję zbycia lepszą od innych-uściśliłam teorie Mercedes
-Wiem córeczko, że jesteś mądrą osobą, ale naprawdę powinnaś już iść spać. Dobranoc supernova !
-Dobranoc-mruknęłam i wskoczyłam pod cieplutką kołdrę...



Nie pragnij być lepszym od innych.
Najpierw bądź samym sobą...


~~***~~

Witam w jakże smerfastyczny wtorek XD
Jest i rozdział... Miał być lepszy, ale wyszedł jak wyszedł...
Najbardziej jestem zadowolona z początku, wyszedł mi tak lekko :)
Noo cóż...
Zapraszam do czytania i pozdrawiam :3
Panna Martin 




sobota, 18 kwietnia 2015

004 ''Czarne chmury''

Podeszła do mnie kiedyś mała dziewczynka. Byłam wtedy w żałosnym stanie w ustach trzymałam papierosa, a w ręku butelkę taniego wina. Zapytała się mnie co to miłość. Akurat wtedy kiedy moje serce krwawiło.. Wiesz co jej odpowiedziałam? Że miłość to tania bajeczka, szajs, który zawsze się sprzedaje, a potem rani jak cholera. Wydawało mi się, że była zawiedziona.. Ze spuszczoną głową odeszła w stronę huśtawek. Przez chwilę czułam satysfakcję, że to nie tylko ja czuję się dzisiaj tak podle z powodu miłości. Ale wstałam, podeszłam do niej i powiedziałam, że kłamałam. Zapytała czemu tak wyglądam, odpowiedziałam, że zraniła mnie miłość, spojrzała na mnie pytającym wzrokiem i powiedziała ” mnie też tak zrani ?". Pokręciłam głową i szepnęłam ” Ciebie nie. Jesteś za delikatna, a ona tylko rani silnych. Nigdy się na niej nie zawiedziesz ”. Zapaliłam drugiego papierosa i odeszłam. I wiesz co? czułam się jeszcze gorzej, że ją okłamałam. Bo niedługo zobaczę ją na tej samej ławce, w tak samo żałosnym nastroju...

Czemu mamy nierówne szanse? Kiedy mamy wspólny cel.
Boże, powiedz, jak żyć naprawdę, nie wiem wcale jak mogę chcieć...



    Cieszę się, że mogłem poznać rodzinkę Verdas'ów. Z każdym dniem czuję się w niej coraz lepiej. Szkoda, że zajęło mi to tyle czasu, a mój ojciec zadomowił się tu zaraz po przyjeździe. W tym wszystkim bardzo pomocne było i jest dla mnie wsparcie Natalii. Nie wiem co bym zrobił bez niej. Jest dla mnie jak anioł bez skrzydeł stąpający lekko na tej ziemi. Cieszę się, że jest moją siostrą !
Usłyszałem dzwonek do drzwi, więc postanowiłem je otworzyć. W progu ujrzałem ludzi w moim wieku. Widać, że zdziwiła ich moja obecność...
-My do Verdas'a-powiedział niski chłopak w czapce
-Chodzi o Leóna ?-uściśliłem informację nieznajomego
-Nie, chodziło nam o lalkę Barbie-odpowiedział brunet z wysoką grzywką-Jasne, że o Leóna pacanie.
Wysoki, dobrze zbudowany chłopak otworzył szerzej drzwi i rozgościł się na białej kanapie. Reszta jego bandy uczyniła to samo.
-Zawołasz Verdas'a ?-zapytała brunetka-Czy mam pofatygować się sama ?
Nie wiedziałem jak na to zareagować. Oni wzięli mnie za służącego w tym domu. Szczyt bezczelności. Czy oni posiadają mózg ? Bo jakoś zaczynam w to wątpić...
Z góry schodziła Natalia. Nie zauważyła nas, bo cały czas miała telefon przed oczami... Cała Nata, telefon jest dla niej ważniejszy niż otaczający ją świat.
-Wychodzisz ?-zwróciłem się do siostry
-No no, kogo moje oczy widzą. Panna idealna dokądś wędruje ?-odezwał się człowiek hiszpańskiej urody-Ahh, czekaj. Niech zgadnę...Wielka Ludmilla wzywa Cię do siebie. A ty jak jej wierny rumak pędzisz na czas do swojego władcy...Żałosne-cała ich grupka wybuchła głośnym i niepohamowanym śmiechem.
-Odwal się, Hernandez-warknęła czarnowłosa
Jednak on brną w to dalej...
-...ohh, proszę Cię. Tylko nie udawaj teraz, że Cie to rusza ! Bo i tak nikt Ci w to nie uwierzy-obwieścił-Każdy z nas wie, że wykonasz każdy rozkaz blondynki. Przecież ona jest najważniejsza w całym twoim świecie...A León ? Pomyślałaś chociaż o nim ? Jak on się czuje, kiedy ty uganiasz się za Ludmillą ? Pomyślałaś o nim choć raz w życiu ? Oczywiście, że nie ! A czemu ?-zapytał-Bo Ferro jest ważniejsza niż brat...Żałosne. Ty jesteś żałosna Natalia. Po prostu brzydzę się tobą ! Jesteś zwykłą suką, która daje się wykorzystywać ! Ciekawe, czy Ludmilla zaproponowała Ci już spanie z facetami za pieniądze, co ?-chłopak nie mówiąc już nic uderzył Natalię w prawy policzek z otwartej dłoni...
Musiało ją to cholernie boleć. Jego ręka odcisnęła się ca całym zaczerwienionym od bólu policzku...
-Tym razem przegiąłeś Diego i to ostro !-odezwała się dotąd cicha brunetka z kolorową opaską na głowie
Młodsza Verdas nie mówiła nic. Ze łzami w oczach spojrzała na chłopaka i...uciekła z mieszkania.



Aby anioły mogły latać, mogły latać, mogły latać albo by mogły umrzeć


     Nie umiem przedostać się do swojego świata... Jestem uwięziona na tym popapranym świecie. Dlaczego to wszystko musi być takie trudne ? Jestem dobrym człowiekiem...mam taka nadzieję. Zdaję sobie z tego sprawę, że swoim zachowaniem ranię Leóna, ale ten dureń Diego nie ma prawa wyznaczać mi kary. Przecież Hernandez dwa lata temu knuł coś z panienką Ferro, a teraz taka zmiana. Znalazł się przyjaciel Leóna od serca...pfff i on myśli, że w to uwierzę. Coś musiało spowodować jego radykalną zmianę. Nienawidzę go ! Nienawidzę ich wszystkich !
Gdybym można było cofnąć czas, cofnęłabym się do dzieciństwa, kiedy nikt nie zwracał uwagi na wygląd, zachowanie i ludzi z którymi się zadajesz w dzisiejszych czasach...
Dlaczego to wszystko nie wróci ? Świat jest cudowny, ale ludzi to kurwy bez uczuć zimne, wyrachowane dranie myślące tylko o sobie i gdzie w tym wszystkim jest człowiek ?Gdzie jest szczerość, życzliwość, miłość do drugiego człowieka ? Gdzie to wszystko jest ?Tak serio to nie ma nic...są tylko fałszywe mordy, które mimo wszystko nauczyły jak być twardym...
Cholera, co jest ze mną nie tak ??
-Natalia, halloo, Natalia ! Naty !-przed moimi oczami wyrosła Ludmilla-Czemu nie odbierasz ode mnie telefonów, hmm ?
-Ludmilla, proszę nie teraz. Daj mi święty spokój.-lamentowałam
-Wszystko okej ?
-Pozwól, że poradzą sobie z tym sama-warknęłam poirytowana
Po co wtrąca się w moje życie ? Nie ma swojego ? Czy to tak trudno zrozumieć, że chcę pobyć trochę sama... ? Każdy może nie mieć humoru...Niektórym zdarza się to codziennie.
-Tym razem to przegięłaś ! Martwię się o Ciebie, a ty mi się tak odpłacasz ?-oznajmiła lodowatym tonem
-Zrozum, że potrzebuje chwili samotność. Niczego tak bardzo nie pragnę jak pobyć sama...
Ominęłam blondynkę i skierowałam się w stronę parku na obrzeżach miasta. 



Może chodź pójdziemy na spacer, przytulę Cię mocno, ale nie wybaczę...


   -Nie rozumiem tego ?-uśmiechną się nikle
-Podobnie jak inni León.
Poklepałem przyjaciela po plecach zostawiając go samego. Może źle zrobiłem uderzając Natalię, ale w pewien sposób zasłużyła sobie na to. Doskonale wie, że Ludmilla to zła osoba, a i tak dalej brnie w jej kłamstwa o zmianie na lepsze. Haha ! Nawet głupi  by w to nie uwierzył... Na początku mojego przyjazdu do Argentyny myślałem, że Ludka jest tą sama osobą co kiedyś...niestety uległa diametralnej zmianie na gorsze. Nawet nie wiem co spowodowało jej zmianę ? Kiedyś była kochającą, uczciwą i sympatyczną dziewczyną. Znałem się z nią od siódmego roku życia, kiedy zacząłem wraz z rodzicami przyjeżdżać do słonecznego Buenos Aires. Teraz wszystko wygląda zupełnie inaczej... Poznałem nowych przyjaciół na których mogę polegać, a przede wszystkim poznałem Francescę. Dziewczynę, która jako pierwsza wprowadziłam mnie w ten cudowny świat. Chodź ostatnio jest jakaś dziwna. Coraz mniej czasu spędza z nami. Wymiguje się kłopotami rodzinnymi. Rozumiem. Nikt nie ma szczęśliwego życia, ale po to są przyjaciele, żeby na nich polegać. Mam nadzieję, że zrozumie to szybciej. Nie cierpię jak jest smutna...wtedy mam ochotę do niej podejść przytulić i namiętnie pocałować. Niestety nie mogę... W dalszym ciągu mam nadzieję na szczęśliwe zakończenie.


Każdy ma problemy i każdy idzie pod górkę tylko ze niektórzy mają Mount Everest a inni pagórek 




~~***~~

Witam w sobotę :)
Jak wam mija czas ? 
Długo mnie nie było...znowu...ale jestem. Chce was przeprosić za to coś na górze...Mam nadzieję, że 005 będzie lepsze xd
Nie bijcie, proszę ;c
Do zobaczenia ! 

Panna Martin 




niedziela, 5 kwietnia 2015

003 ''Król bólu''

Wspomnienia to dziwna rzecz. Czasami są całkiem realne, ale czasami stają się tym, czym chcemy, żeby były.

Nie wierzysz, bo to bzdura albo wierzysz bo się boisz i szukasz słów w chmurach, chociaż życie to nie komiks 


     Niektórzy ludzie twierdzą, że decyzje podejmowane pochopnie są najlepszym rozwiązaniem dla naszego życia. Już dawno straciłam wiarę w ludzi i we wszystko dookoła...Już nigdy nie uwierzę w to co mówią inni...Nie mam zamiaru zostać oszukana i opuszczona !
Według niektórych, szkoła średnia to jeden z najgorszych okresów z życia człowieka. Cały świat się diametralnie zmienia, dzieciaki dokuczają, problemy przychodzą, a ty stoisz między tym w rozkroku, bo jedną noga ugrzęzłaś w dzieciństwie,a drugą już sięgasz na teren młodzieży. To właśnie ten idiotyczny okres w którym, czasem nawet durnymi słowami krytyki przejmujesz się bardziej niż powinieneś. To ten czas, w którym nie potrafisz zaakceptować, że pewne rzeczy się zmieniają.
Zmęczona podeszłam do lustra. Znów dokładnie widziałam tłustą dziewczynę, która już na zawsze pozostanie sama...
Gubię siebie, próbując konkurować z każdym. Zamiast po prostu być sobą...
Nie wiem gdzie mam się zwrócić, utknęłam w tej rutynie...
Ja...po prostu chcę uwierzyć  w siebie...Proszę !
Ze złości po raz któryś stłukłam lustro pozwalając upaść mu z głośnym hukiem na podłogę. Już nigdy nie będzie tak jak kiedyś...
Zsunęłam się po ścianie do pozycji siedzącej zalewając się łzami.
-Córeczko-do pokoju wpadła moja mama-Nic Ci nie jest ?
Od razu upadła na kolana i przytuliła mnie do siebie.
Właśnie tego potrzebowałam najbardziej...wsparcia bliskich mi osób.
-Fran...odezwij się do mnie,błagam-krzyknęła płacząc ostatkiem sił
Ja...nie potrafiłam nic wypowiedzieć z moich ust. Tak jakby to one zabraniały mi mówić o moim problemie...Zamykałam się w sobie. Już nawet nie rozmawiałam z Cami i Violką.
Bardziej łatwiej jest stłumić ból fizyczny niż psychiczny...
Czuję jakby za moje zachowanie odpowiadał diabeł, który chce żebym stoczyła się na samo dno. A ja...jestem mu posłuszna w całej okazałości. Spełniam każdy jego warunek, nawet najgłupszą błahostkę...
On ciągle jest ze mną...Obserwuje mój najmniejszy błąd. Doradza w sprawach na które już dawno straciłam cierpliwość...
-Nie widzisz jak wielki zadajesz ból swojej matce-wspomniał-nie zauważyłaś, że jeszcze nie doszła do pełnej sprawność psychicznej po odejściu twojego ojca ? A ty jeszcze dokładasz jej swoich zmartwień ! Zrozum ona przez ciebie cierpi !
-Nie masz prawa tak mówić...Słyszysz ? Nie masz prawa !-krzyknęłam widząc go tuż przy drzwiach
-Ależ mam prawo. Jestem tu tylko po to, aby pomóc Ci się uporać z problemami, skarbie.-szepną mi do ucha
Przeszedł mnie dość nieprzyjemny dreszcz od jego zachrypniętego głosu.
-Mam dla Ciebie wspaniałą propozycję. Zabij się !
-CO ? Chyba oszalałeś ?
-Spójrz na to z innej perspektywy.-złożył ręce jak do modlitwy- Odciążysz matkę od swoich problemów i pozwolisz jej znów cieszyć się życiem !
-Wynoś się ! Wyjdź stąd !-rzucałam w niego potłuczonymi kawałkami szkła
Moja mama stała oszołomiona cała tą zaistniałą sytuacją. W tym momencie sama siebie nie poznawałam... Czym prędzej wybiegłam  z domu, aby uciec stąd jak najdalej...



To niesamowite jak wiele możesz ukryć tylko się uśmiechając


      -Natalia jesteś blada i masz podkrążone oczy. Czy coś się stało ?-zapytał mnie Alex schodzący ze schodów
-Nie przejmuj się, to tylko alergia. Szybko minie-oznajmiłam radośnie
-Na pewno ? To brzmiało mało przekonywająco...
-Pójdę się przejść-oznajmiłam-Po spacerze na pewno mi się polepszy.
Opuszczając mury czterech ścian wiatr od razu smyrał moje policzki na mrozie. Nie przeszkadzało mi to. Szłam dalej...
Przez całe moje życie robię rzeczy, których nienawidzę...a jeśli chcę coś zrobić to mi nie wychodzi. Po prostu jestem beznadziejna i najgorsza...
Zdaję sobie sprawę z tego, że przy Ludmile i Leónie nie jestem sobą. Oszukuję, kłamię...zagłuszam całą prawdę o sobie. Nikt nigdy nie dowie się tego co czuje, nikt nigdy nie pozna mojej twarzy bez maski zakrywającej smutek... Nikt !
Wolę zostać z tym wszystkim sama, niż niepotrzebnie mieszać ludziom w życiu. Tak będzie bezpieczniej dla mnie !
Nikt nie pozna mojej prawdziwej twarzy...Nikt ! Czasem...sama siebie nie poznaję.
Z jednej strony pragnę wszystkim wykrzyczeć, że cierpię, a z drugiej...zagłuszam to w sobie, jeśli bym to wyjawiła...zabiłabym samą siebie...
Idąc obok parku natknęłam się na...Francesce. Tylko co ona tu robi o tej porze i w takim miejscu ? To do niej nie podobne !? Zawsze była roześmianą dziewczyną !
-Fran ?-krzyknęłam do skulonej postaci przy krawężniku...
-Ohhh, super.-jęknęła-Jeszcze mi tu brakowało niechcianej przez wszystkich Natalii...
Zignorowałam te słowa z trudnością... W jej ręku zauważyłam coś święcącego...to była żyletka !
-Pogięło Cię ?-krzyknęłam usiłując wyrwać jej przedmiot z rąk kalecząc także siebie-Co Ci strzeliło do łba ?
-Bo lubię !
-Lubisz !-oznajmiłam-Fran, co się dzieje ?
-Nie zamierzam rozmawiać ze sługusem Ludmilii-warknęła
-Ałć, zabolało-jęknęłam-Wiesz, mogłaś użyć mniej bolesnego określenia. Może Ludmilla nie jest idealną przyjaciółką, ale wiem, że w jakiś sposób jej na mnie zależy. Nie okazuje tego przy wszystkich, ale ja to czuję...Dlatego jej nie zostawiłam. Kocham ją pomimo tego, że na każdym kroku sprawia mi przykrości...
-Natalia, ja...przepraszam...nie wiedziałam...-spuściła głowę
-Nikt nie wiedział. Lepiej będzie jak już pójdę.
-Nie !-oznajmiła-Zostań...i posiedź tu ze mną w ciszy.
-Chętnie-uśmiechnęłam się
Obie usiadłyśmy na krawężniku obserwując gwieździste niebo.



Pozbierać jest się dziesięć razy trudniej, niż rozsypać.



      Lubię noc. Noc jest od tego, alby pomyśleć. Racjonalnie zastanowić się nad swoim popapranym dotąd życiu. Każdy nasz nawet najmniejszy krok cofa nas przed ujrzeniem prawdy o świecie. Zasłania prawdziwe horyzonty, dorośli mydlą nam oczy dobrymi uczynkami...a my...a my bez wątpienia w to wszystko wierzymy...
Czasami myślę, że anioły istnieją. Są wśród nas ludzie doszczętnie zniszczeni psychicznie. To są właśnie współczesne anioły, które ukrywają się za dnia, a ujawniają się tylko w nocy, kiedy nikogo nie ma. Każą się za cierpienia swoje i innych, alby naprawić nasz świat. Tylko dlaczego nie dostrzegamy tego my ? Ludzie doszczętnie przesiąknięci złem !? Dlaczego to my pozwalamy im cierpieć zamiast nas ?
Wszyscy proszą nas o szczerość. Jeżeli ją dostają mylą to z chamstwem, więc po co proszą o szczere opinie ? Skoro sami nie rozumieją jej wartości ? Po co do cholery chcą naszej opinii ? Skoro potem mają ja w dupie ? Nienawidzę tych pieprzonych egoistów, którzy dbają tylko o swój tyłek ! A gdzie w tym wszystkim jest miłość, radość i uczciwość ? Gdzie podziały się te prawdziwe wartości !?
Kurwa gdzie ??
Wszędzie krew, tego nie da się zapomnieć...
-Demetria Devonne już pora spać !-oznajmiła blondynka-Gaś światło i wskakuj do łóżka !
-Ashley, jestem już dużą dziewczynką i sobie poradzę-jęknęłam
-Wiem, ale zawsze będziesz moją małą Demi-usiadła na skraju mojego łóżka, a ja zamknęłam pamiętnik i odłożyłam go na biurko-Do tej pory pamiętam twoje urodziny. Byłaś taką kruszynką, lekarze bali się o twoje życie, całe szczęście przeżyłaś ten czas...
-Możemy o tym nie rozmawiać-poprosiłam-Lepiej będzie jak pójdę spać. Dobranoc Ashl !
Ucałowałam moją opiekunkę w policzek i odwróciłam się w stronę okna parząc na księżyc i gwiazdy rozświetlające ciemność po drugiej stronie.
-Dobranoc aniołki!-wyszeptałam zamykając oczy...



 Nie mogę spać tej nocy. Jestem rozbudzona i tak zmieszana. Wszystko jest w porządku, ale jestem posiniaczona...




~~***~~

Witam aniołki. Jak wam mija świąteczna niedziela ?
Przepraszam za spóźniony rozdział miał być wcześniej, ale wyszło jak zwykle...
Raz jeszcze życzę wam Wesołych Świąt ! <3
Pozdrawiam :3
Panna Martin 


sobota, 28 marca 2015

002 ''Cień wiatru''

Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy! Ktoś wam zadaje niespodziewane pytanie, nie zdradzacie się nawet drgnieniem, błyskawicznie bierzecie się w garść i wiecie, co należy powiedzieć, żeby ukryć prawdę, i wygłaszacie to niezmiernie przekonywająco, i nie drgnie na waszej twarzy żaden muskuł, ale - niestety - spłoszona pytaniem prawda na okamgnienie skacze z dna duszy w oczy i już wszystko stracone.


Ten rozdział dedykuję najwspanialszej osobie na świecie.
Victoria, bo mowa tu o niej :)
Po prostu dziękuję za to, że Cię poznałam ! ♥




Prawda pozostaje prawdą niezależnie od tego, czy w nią wierzysz czy nie.


      Czuję, że w końcu jestem w odpowiednim miejscu. Bez wahania wszedłem na tor i skierowałem się w stronę garażu. Spojrzałem na swój motor. Nałożyłem na siebie kombinezon i kask. Swoją maszynę wyprowadziłem na świeże powietrze. Już po chwili jeździłem czując wiatr na swojej skórze.
Po przejechaniu paru kółek zatrzymałem się przed grupką znajomych mi twarzy.
-Nieźle Ci idzie-szepnęła blond włosa dziewczyna
-Jesteś niesamowity León ! Naprawdę masz szansę wygrać ten turniej.-skwitował Diego
-Hernandez, nic bym nie osiągną bez twojej pomocy ! Jesteś najlepszym trenerem na tym świecie !-we dwójkę zrobiliśmy męski uścisk
-Dobra, dobra Verdas. Koniec tego rozczulania się ! Idziemy coś zjeść ?-krzykną uradowany Federico-Zgłodniałem patrząc na Ciebie.
-Będziesz musiał się jeszcze długo na mnie napatrzeć-wypiąłem język dla Włocha-Niedługo zaczyna się rok szkolny w Studio !
-I tak własnie powinno być !-oznajmiła Violetta-Nudziło mi się już w domu z ojcem, a tak przynajmniej będę spędzać więcej czasu z ludźmi, których kocham !
-Masz rację-posłałem jej uśmiech-Dajcie mi pięć minut. Ogarnę się i możemy ruszać tam gdzie chce nasz głodomor.-zaśmiałem się i udałem się do szatni


Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to co, już masz w sobie.


    Codziennie jestem smutna, wiecznie, ale staram się tego nie okazywać, po co mają wszyscy wiedzieć. Nie lubię jak ktoś mnie męczy o to co mi jest. Wole swoje smutki trzymać w sobie to, że ja napiszę ''xd'' czy ''hahaha'' nie znaczy, że jestem szczęśliwa, robię to po to, abyście nie zadawali mi niepotrzebnych pytań, tak na serio płaczę sobie każdej zasranej nocy w poduszczę i wiecie co ? Pomaga, ale ból powraca ze zdwojoną siłą...Ale po co to komu wiedzieć...
-Ludmilla, mam twój puder-kręcono-włosa przystała na moment-Czy coś się stało ?
Spojrzałam w swoje odbicie. Na moich zaróżowionych policzkach widniały ślady rozmazanego tuszu. Spojrzałam na Natalię, która stała tuż obok mnie. Nie miałam siły, by mówić. Ochoczo zaprzeczyłam ruchem głowy dając znać, że wszystko jest w porządku. Przecież taka gwiazda jak ja nie może okazywać swoich słabości przed osobami postronnymi ! Mogłaby ucierpieć na tym moja reputacja ! Trzeba zauważyć, że pracowałam nad nią latami. A taka nieudacznica życiowa mogłaby to wszystko przekreślić ? O co to to nie ! Nie dopuszczę do tego !
-Opuść te pomieszczenie-rozkazałam mojej przyjaciółce-muszę w spokoju dokończyć mój perfekcyjny makijaż !
Ona tylko spojrzała na mnie pustym wzrokiem i wykonała posłusznie moje polecenie zostawiając mnie samą. Nienawidziłem tego kim jestem ! Zdaję sobie z tego sprawę, że ranię Natalię, ale inaczej nie potrafię. Nie potrafię ukazać prawdziwej Ludmilli sprzed kilku lat. To tak cholernie boli. Boli świadomość utraty najbliższej Ci osoby...  Bez niej już nie jest tak kolorowo...



Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna.


     Lubię czytać i pic kawę sama. Lubię jeździć sama autobusem i sama wracać do domu. Mogę wtedy wszystko przemyśleć i puścić wodze fantazji. Lubię jeść i słuchać muzyki sama. Może dlatego, że nie jestem zbyt lubiana przez rówieśników ? Sama nie wiem...
Ludmilla, traktuje mnie jak popychadło. Chodź sama się na to godzę...Nie chcę stracić blondynki, bez niej straciłabym już jakąkolwiek wartość.
-Matko, te myślenie mnie kiedyś zabije-wymamrotałam sama do siebie
Wstałam z łózka i skierowałam się na dół, gdzie stał fortepian. Opuszkami palców lekko dotknęłam klawiszy instrumentu. Usiadłam na taborecie i rozprostowałam dłonie, przygotowując je do grania.
Po kilkakrotnym dotknięciu klawiszy z moich ust wydobył się okropny, przerażający dźwięk.
¿Ahora, sabes qué?
Yo no entiendo lo que pasa
Sin embargo sé
Nunca hay tiempo para nada
Śpiewając czułam się latającym motylem na łące. Nie potrafię opisać tego uczucia.
Jestem wtedy w swoim świecie...
Pienso que no me doy cuenta 
y le doy mil una vueltas
Mis dudas me cansaron 
ya no esperaré...
Kolejna część pierwszej zwrotki nie należała do mnie. Do mojego śpiewu dołączył anielski głos.
Z pewnością nie należał on do Leóna ani mojej matki. Postać przysunęła się bliżej czarnego fortepianu. Alex ? Nie wiedziałam, że mój przyszywany brat śpiewa i to na dodatek tak czysto i pięknie. Zatraciłam się w jego śpiewie...
Y vuelvo a despertar en mi mundo
siendo lo que soy
Y no voy a parar ni un segundo,
mi destino es hoy
Y vuelvo a despertar en mi mundo
siendo lo que soy
Y no voy a parar ni un segundo,
mi destino es hoy
Nada puede pasar
Voy a soltar todo lo que siento, todo, todo...
Nada puede pasar
Voy a soltar todo lo que tengo
Nada me detendrá
Tym razem refren należał do nas obojga. Nasze głosy idealnie współgrały. Oboje wkładaliśmy w to serce i miłość do muzyki. Żałuję tylko jednego...że piosenka dobiegł końca.
-Nie wiedziałam, że śpiewasz-zwróciłam się do bruneta
-Czasem i to tylko wtedy kiedy nikogo nie ma w domu-wymamrotał-ale tym razem nie mogłem się oprzeć. Twój głos jest tak barwny...i...i musiałem zaśpiewać razem z tobą. Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe ?-oznajmił
-Ja ? Niby dlaczego ?-odparłam podchodząc bliżej niego-Zrobiłeś mi tym wielką przyjemność. Jestem Ci naprawę wdzięczna, że mogłeś zaśpiewać ze mną ten utwór. Dziękuję !-uśmiechnęłam się szczerze
Alex nie mówiąc nic pokonał między nami odległość i przyciągną mnie do siebie. Zdałam sobie sprawę, że mogę dogadać się z Alex'em i nie być całkiem sama. Przecież od tygodnie jest w naszej rodzinie...a przede wszystkim jest moim kolejnym bratem, którego kocham nad życie ! 



Nie zawsze, nawet to, co osiągalne, jest dla nas dobre.


~~***~~


Witam was po przerwie, której nie planowałam...jakoś sama ona wyszła.
Rozdział jest...i zdaje sobie z tego sprawę, że jest beznadziejny.
Nie pozostaje mi nic innego jak tylko przeprosić was za to co znajduje się wyżej ;c
Mam nadzieję, że mi wybaczycie XD
okey, kończę moją bezsensowną wypowiedz i zapraszam do czytania i komentowania.
Pozdrawiam :3
Miłej soboty i niedzieli kochani ! ♥

Panna Martin 




piątek, 27 marca 2015

Liebster blog award!

Witam miśki ! :3

Ojej nominacja, serio ? Jest mi ogromnie miło, że ktoś czyta ten mój blog. ♥
Przejdźmy lepiej do rzeczy...:
Dostałam nominację od ''Puszek :3'' and ''Olaa Naxistas'' i również ''Victorii Evans''  Za co bardzo wam dziękuje !




PYTANIA:
1.Lubisz Katy Perry?
-Lubię ją, ale nie szaleję za nią aż tak bardzo. 
2.Ulubiony film?
-Szybcy i wściekli 
3.Ulubiony przedmiot?
-yyy, to chyba będzie...WF *_*
4.Ulubiony blog/blogi?
-Wszystkie blogi, które czytam to kocham i trudno mi któryś z tak wielu wybrać
5.Jaki zespół lubisz?
-30 Seconds to Mars
6.Skąd bierzesz pomysły?
-Z tekstów piosenek 
7.Czy lubisz jakiś youtube'rów? Jak tak to jakich?
-Jeśli youtube'r to tylko Rezi !
8.Opisz się w jednym zdaniu.
-ehh, lepiej nie !
9.Ściągałaś kiedyś na sprawdzianie czy kartkówce?
-łoo i to ile razy :) 
10.Masz przekute uszy?
-Oczywiście 
11.Masz teraz bałagan w pokoju?
-Aktualnie to siostra sprząta,a ja odpoczywam :D 



and 


PYTANIA: 
1. Ile masz lat?
-16, ale niedługo stuknie mi 17 
2. Jaką parę z Violetty lubisz najbardziej?
-Naxi ♥
3. Masz najlepszą przyjaciółkę? Jeżeli tak to jak ma na imię?
-Nie uznaje przyjaźni, ale mam dobre koleżanki 
4. Masz zwierzę? Jeśli tak to jakie?
-Pieska  ♥
5. Masz ulubiony kolor? Jaki?
-Czarny 
6. Naxi vs Caxi?
-Naxi !! ♥
7. Jedziesz na Violetta Live? Jeżeli tak to Łódź, Kraków czy Warszawa?
-Niestety, ale nie ;// 
8. W jakim województwie mieszkasz?
-Podlaskie 
9. Wolałabyś mieszkać w mieście czy na wsi?
-Miasto 
10. Lubisz mojego bloga? (jeżeli czytasz)
-Uwielbiam ! ♥
11. Masz GG? Podasz nr.?
-50568406


PYTANIA: 
1. Co najbardziej podoba ci się w prowadzeniu bloga?
-yyy...dość trudne pytanie. Najbardziej chyba to, że piszę swoje własne historie.
2. Co było i jest dla ciebie inspiracją do pisania?
-Teksty piosenek 
3. Ulubiony cytat?
-Wiem, że trudno wymazać przykre wspomnienia,
są bolesne jak spacer na boso po rozżarzonych kamieniach
4. Z jakich portali społecznościowych korzystasz?
-Facebook, YouTube, Twitter, Ask 
5. Co jest największą zarazą XXI wieku i dlaczego?
-Miłość ;c
6. Masz motto, którym kierujesz się w życiu?
-Stay Strong ♥
7. Ulubiona piosenka?
-Demi Lovato ''Let It Go''  
8. Jaki jest twój ulubiony przedmiot w szkole i dlaczego?
-WF, ponieważ kocham piłkę nożną i siatkówkę ! <3 
9. Jakie seriale oglądasz?
Teraz to żadne. Po prostu czasu nie mam. Czekam do waakacji !

10. Co chciałabyś robić w przyszłości?
-Jeszcze o tym nie myślałam, ale na pewno nic w reklamie 



Nominowane bogi:
http://violetta-amor-musica.blogspot.com/
http://rose-lie.blogspot.com/
http://twojeswiatlolsni.blogspot.com/
http://nelmiomondo-francesca.blogspot.com/
http://miloscpokonakarzdaprzeszkode.blogspot.com/


PYTANIA:
1. Jak reagujesz, gdy otrzymujesz, rady których nie potrzebujesz?
2. „Prawdziwych przyjaciół poznajmy w biedzie”. Zgadzasz się z tym stwierdzeniem? Dlaczego?‎
3. Ludziom brakuje odpowiedniego nastawienia, czy to życie jest takie smutne?‎
4. Kto miał największy wpływ na to kim obecnie jesteś, na kształtowanie się Twojego charakteru?‎
5. Każdy ma w środku choć część dziecka? Zgadzasz się z tym?
6. W którym sezonie ''Violetta'' główna bohaterka Ci się najbardziej podobała?



Przepraszam, że tak mało pytań, ale tak wyszło ;/ 



Dziękuję za uwagę ! ;)
Panna Martin 

piątek, 6 marca 2015

Pech ?!

Witam.
Krótka notka. Bardziej to jest informacja.
Z przykrością powiadamiam was, że nie wiem kiedy zamieszczę nowy rozdział bądź cokolwiek na blogerze. Nie, nie jeszcze nie odchodzę ! Tylko nie ma czasu. Mam dużo na ogłowie (jak każdy w tym wieku). Moje tłumaczenia są tu nadzwyczaj zbędne. Po prostu chyba się wypalam i nie potrafię normalnie funkcjonować...
Przepraszam ;c


Panna Martin 

sobota, 28 lutego 2015

001 ''Rytm życia''

Nie ma powodu, żeby mówić prawdę, kiedy tak łatwo kłamać.


Ani pot ani krew nie zdołają użyźnić niewdzięcznej ziemi. Czy to pada śnieg, czy grad, z biegiem lat triumfują kamienie, gdy tymczasem w znużonych oczach fellachów żółć żywi się gniewem.



            Zabawne jest to, że nikt nigdy tak naprawdę nie wie o nas prawdy. Nigdy nie sadziłam, że to może oznaczać tak wiele. Kręci mi się w głowie...już nie potrafię jasno myśleć. Chciałabym cały mój ciężar rzucić w kąt. Przecież chodzi o to by go z siebie zdjąć !
Sama nie potrafię...Nic nie potrafię...
-Natalia, do cholery !-krzyknęła Ludmilla-Czy ty mnie wo gule słuchasz ?
-Yhym-mruknęłam od niechcenia
-Wolałabym, żebyś coś powiedziała-westchnęła
-Słucham Cię Ludmi.
-Świetnie! W takim razie leć do drogerii i kup mi mój ulubiony puder. Przecież nie wyjdę do ludzi bez makijażu ? Cholera, Naty. Czy ja mówię do ściany ?!
Posłusznie wyszłam z łazienki i skierowałam się w stronę najbliższego sklepu.
Czuję się zagubiona. Tonę w morzu wątpliwości. Nikt mnie nie rozumie. Nikt nie potrafi rozgryźć zamkniętej w sobie dziewczyny z kompleksami.
Nie odnajduję sposobu, aby przeciwstawić się sile Ferro. Nie wiem co mogę zrobić ?
Chyba, zostanę w tym bagnie do końca moich policzonych dni...



Nocą wszystko się zmienia, zamazuje - kiedy jesteś samotny, z resztką uczuć kołaczących się pod czaszką, z garścią wspomnień, których nie chce rozwiać żaden wiatr, mimo iż uparcie o to zabiegasz.


          Czy życie bez prawdziwej miłości ma sens ? Przecież potrzebujemy pieszczot i zrozumienia drugiej osoby ! Więc czemu jest tak trudno żyć człowiekowi bez ciepła bliskiej osoby ?
Przecież to nie powinno mieć dalszego wpływu na nasze kolejne życiowe wybory !
Przecież jesteśmy tylko ludźmi ! Nie zdziałamy cudów.
Nie mam tak potężnej mocy w sobie ! Nie potrafię rozkochać w sobie dziewczyny. Nie pełnię roli pieprzonego lowelasa. Jeśli mam mieć miłość swojego serca... To muszę na nią zapracować, a co najważniejsze poczekać ! Przecież moja druga połówka to moja droga życia !
Tylko czas gra tu główną rolę. My jesteśmy jego pionki w tej grze ! Wykonujemy jego plecenia !
I co najważniejsze nie organizujemy ucieczek od miłości !
Na prawdę...czy aż tak trudno znaleźć sobie dziewczynę życia ?



Czas, im bardziej jest pusty, tym szybciej płynie. Życie pozbawione znaczenia przemyka obok, jak pociąg niezatrzymujący się na stacji.


     Dlaczego on mi to robi do cholery ? Czemu niszczy moje życie ? Przecież jestem już prawie pełnoletni !?
Nasz samochód zatrzymał się przed pewnym domem. Okolica jest piękna, ale to nie zmienia faktu, że ojciec zniszczył mi życie !
-Synu, to twój nowy dom.-stwierdził pokazując na budowlę przed nami
Nie dowierzałem jego słowom !? Sądziłem, że to żart i jesteśmy tu w sprawach służbowych ojca. Myślałem tak będąc jeszcze w samolocie...
Bez żadnej odpowiedzi nadusiłem na klamkę. W progu przywitała nas kobieta.
Średniego wzrostu, ciemne proste włosy sięgały jej do ramion. Wyglądała minimum na czterdzieści  lat.
-Oo Alex widzę, że poznałeś już Marię.-oznajmił uradowany pan inżynier
-Ile mam ci powtarzać, żebyś mówił do mnie Clement ?!-krzyknąłem zdenerwowany
-Przepraszam. Wiesz przecież, że nie lubię tego imienia. Wolę Alex. Jest bardziej przyszłościowe.
-Mama ochrzciła mnie Clement i niech tak zostanie-zakończyłem tę durną dyskusję
Kobieta wpuściła nas do środka. Wnętrze tego domu zrobiło na mnie ogromne wrażenie.
-Clement, poznaj teraz moje dzieci-oznajmiła-León, Natalia. Zejdźcie na dół !
Po kilku sekundach w salonie znajdowało się rodzeństwo
-León, Natalia to Clement. Wasz nowy brat.-oznajmiła Maria
-Brat ?-zapytałem zdziwiony
-Ależ tak synu. Zamieszkamy tu na stałe. Ja i Maria pobieramy się i chcemy stworzyć razem z wami wielka szczęśliwą rodzinę-wykrzyczał mój ojciec
Czy ja się przesłyszałem ?? Czy on chce tę jędzę poślubić ??



Ja wcale nie chcę wszystkiego, czego pragnę. Nikt tego nie chce. Nie tak naprawdę. Co to za zabawa dostawać wszystko, o czym się marzy, tak po prostu? Wtedy to nic nie znaczy. Zupełnie nic.



           Stanęłam przed lustrem. W jego odbiciu widziałam grubą dziewczynę.
-Już nigdy nie będę szczupła-szepnęłam do lustra
Grube uda, brzuch, twarz. Po prostu całe ciało. Ten widok mnie przeraża...
Już nigdy nie będę pięknie wyglądać.
Żaden chłopak nie zechce takiej grubaski jak ja...
Dlaczego los stwarza mi życie usłane kolcami nieszczęścia ? Przecież jestem dobrym człowiekiem !
Muszę się wydostać z tego paskudnego ciała inaczej zwariuję. Moje ciało musi być moje, jeśli tylko schudnę. Będę jeść niewiele, małymi kęsami. Przezwyciężę moją słabość do lodów. Będę istnieć tylko dzięki napojom dietetycznym. Nauczę się, że czekolada to trucizna a widok makaronu to surowa pokuta. Będę pracować nad tym, aby już nigdy się nie najeść. Będę jedynie zmierzać w kierunku sytości, zbliżać się do niej, aby nigdy jej nie osiągnąć. Pokocham moją pustkę. Oddam się postnej nirwanie !
-Pozwólcie mi być głodną. Chcę poczuć się pięknie w swoim ciele, proszę...-wrzasnęłam ze łzami w oczach zbijając zwierciadło na milion kawałków.
Usiadłam pod ścianą podkulając nogi pod brodę. Pozwoliłam moim łzom ujrzeć światło dzienne...



Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały Wszechświat działa potajemnie, by udało Ci się to osiągnąć.



~~***~~

Witam serdecznie w tę jakże okropną sobotę ;/
Jest rozdział. Mam nadzieję, że się wam spodoba ? :)
Taaa, warto wierzyć w cuda...
Jest beznadziejny. Trzeba to powiedzieć otwarcie...
Ja uciekam, lecę się kurować od grypy. Już po jutrze szkoła i trzeba być zdrowym...
ehhh, Mamo, pozwól nie jechać do tej okropnej szkoły...proszę ;c 

Chat~!~